 |
|
to taki stan, w którym nie ma ciebie, to taki stan, w którym nie znam siebie
|
|
 |
|
mówisz sobie odpuść kiedy dostajesz w ryj - błąd, weź to skończ i zacznij od nowa żyć, co
|
|
 |
|
kiedy wali się na głowę, spoko, no to wychodzę, pod stopami gruz wytycza mi nową drogę
|
|
 |
|
a kiedy ty masz coś do siebie, wtedy jak leczę kaca, wypuszczam myśli w teren i brak mi jest wszelkich zasad
|
|
 |
|
skonsumuje cię skarbie - po chamsku i wulgarnie, będzie elitarnie, tak lekko kulinarnie
|
|
 |
|
nie będzie się wzbraniała przed następnym razem i tak się właśnie składa ze ma na to fazę
|
|
 |
|
proszę cię, trochę płacząc: nie dzwoń już do mnie
|
|
 |
|
jak chcesz, to mnie dotknij, w opcji: bierz wszystko albo leczymy sumienie
|
|
 |
|
trudno się żegnać z życiem po życiu, szczególnie od piątej nad ranem
|
|
 |
|
wiem, że wiesz, że trzymam to w głowie lecz milczę gdy pytasz, gdzie droga do nieba jest?
|
|
 |
|
nie myśl, że jest tak jak myślisz - za szybko popadasz w skrajną euforię
|
|
 |
|
zabij czas, a i tak będzie tykał
|
|
|
|