 |
|
"Rozpoczęło się od przypadku, od pewnego zupełnie przypadkowego przypadku, który w najwyższym stopniu mógł być i mogło go nie być." — Zbrodnia i kara
|
|
 |
|
Wyobraźnią wędruję do miejsc gdzie wszystko zaczęłoby się na nowo. Tak już naprawdę. Bez schematów, ludzkich ograniczeń.
|
|
 |
|
A w istocie zasnę z słuchawkami na uszach i obudzę się jak nie ta sama osoba.
|
|
 |
|
Głupia ja. Jakby to mogło wszystko załatwić...
|
|
 |
|
Obudzić się o świcie. Bosymi stopami dotknąć starej drewnianej podłogi. Wybiec przed dom zatopić swoje ciało w porannej rosie i chłonąć aromaty natury...
|
|
 |
|
"Na wzgórzu melancholii jest plastikowe drzewko. Jesteś tu ze mną? Właśnie spoglądam na dzień z kolejnego snu. Cóż, nie możesz mieć, czego chcesz, ale możesz mieć mnie. Więc ruszmy się i zobaczmy bo jesteś moim lekarstwem..."
|
|
 |
|
Szaleństwo ogarnia najpierw nasz umysł, a dopiero serce. A wtedy pozostaje nam tylko czekać.
|
|
 |
|
A świat upada wraz z nadzieją. Biada tym, którzy w nią uwierzyli. Biada tym, którzy w nią zwątpili.
|
|
 |
|
Daje z siebie wszystko. Po prostu jestem już zmęczona.
|
|
 |
|
W tym momencie jestem niczym. Stoję przed oknem i jestem nikim. Upadający człowiek. Melancholia. Brak kontaktu. Swój własny Martix.
|
|
 |
|
Niosący szept wiatr, układa na mojej głowie stosy niepotrzebnych myśli.
|
|
|
|