 |
wszystko i wszyscy. ważniejsze ode mnie, wiem.
|
|
 |
siedzieliśmy na skate parku. mijał najnormalniejszy w świecie dzień. piłam piwo z koleżankami, przyglądając się na kumpla, który zaliczył kolejną już wywrotkę na desce. w tym samym czasie przyszli czterej kumple i On. przywitali się, po czym zaczęli sypać kawałami, wygłupiać się, itd. bawiłam się w najlepsze, gdy nagle spojrzałam na Niego - płakał ze śmiechu, popijając piwo. w tym momecnie, z nikąd - dotarło do mnie, że mu już nie ufam, że najzwyczajniej w świecie przestałam mu ufać. gdy odszedł na bok żeby zadzwonić, podeszłam do Niego. 'co jest Młoda?'- zapytał, przytulając mnie. 'nie ufam Ci już'- syknęłam, odchodząc. patrzył na mnie z przerażeniem, stojąc jak wryty, a ja z dziwnym uczuciem słusznie podjętej decyzji odeszłam, idąc w kierunku domu - a na drugi dzień dowiadując się, że w tamtego wieczoru wyjebał Naszego wspólnego przyjaciela na psach. / veriolla
|
|
 |
' mogę przyjechać po Ciebie?'-usłyszałam Jego głos w słuchawce,około piątej nad ranem. 'tak'-odpowiedziałam.po piętnastu minutach już był.wsiadłam do auta,i bez słowa ruszyliśmy.'chciałem Ci pokazać cudowny wschód słońca'-w końcu odezwał się.'okej,rozumiem'-odparłam,sennie wtulając się w swoją wielką bluzę,i podciągając nogi ku klatce piersiowej.'lubię Cię taką'-powiedział,spoglądając co chwila to na mnie,to na drogę.'jaką?'-powiedziałam,ziewając.'no taką senną,słodką,i naturalną'-powiedział,zatrzymując auto.'dojechaliśmy'-dodał.wyszłam z auta rozejrzeć się.widok był cudowny.słońce powoli pokazywało się nad miastem.usiadłam na mokrej od rosy ławce,przyglądając się widokowi.usiadł obok mnie,po chwili opierając głowę o moje ramię.'uwielbiam Cię,zawsze pachniesz taką cudowną świeżością'-powiedział.uśmiechnęłam się,nie odpowiadając i zamyślając się -nie było by nic dziwnego w tej sytuacji,absolutnie-gdyby nie fakt,że od roku ma dziewczynę,która tak bardzo Go kocha i czeka w domu./ veriolla
|
|
 |
wszystko sie zjebało, pojebało, rozpierdoliło.
|
|
 |
to boli jeśli osoba którą kochasz traktuje cię jak przyjaciela /podobnodziwka
|
|
 |
Zmusił ja, by zaakceptowała mnóstwo rzeczy-nie wszystkie, ale i tak było tego więcej niż mogła to znieść.
|
|
 |
raperzy - jedyni ludzie rozumiejący mój burdel w głowie .
|
|
 |
I jebać to, że czasem scenariusz naszego życia zmienia się zbyt szybko.
|
|
 |
I nawet nie wiesz jakiego banana na ryjka przyjmuję kiedy czuję jak wibruje mi telefon i widzę wiadomość od Ciebie.
|
|
 |
2 cz. 'pamiętasz jak miałaś problemy z sercem? jak był czas, że prawie przestawało funkcjonować?' - zapytał. 'no, i?' - zapytałam, obrażona. ' powiedział, że jeśli tylko byłaby możliwość oddałby Ci swoje. nie zastanawiałby się. bo jesteś najważniejsza, i wolałby żebyś Ty żyła. a kto oddawał litry krwi, gdy tego potrzebowałaś, leżąc na łóżku szpitalnym, pytam kurwa kto? On' - kontynuował. spojrzałam na Niego, krzywiąc się ze zdziwienia. ' ale jak? co? serce? krew? jak kurwa, przecież On ma grupę krwi.. ' - mówiłam, gubiąc się powoli. ' no , jaką? taką samą jak Ty, idiotko ' - nadal mówił podniesionym głosem. ' skąd Ty to wszystko wiesz?' - zapytałam. ' to nie jest teraz istotne. istotne jest to, że On by za Ciebie umarł, a Ty go zostawiasz' - powiedział. ' ale kurwa, On pije' - wydarłam się.
|
|
 |
1 cz. 'kurwa , coś Ty narobiła?' - przywitał się ze mną tymi słowami przyjaciel. ' o co Ci chodzi?' - zapytałam. ' wiesz, że nigdy nie lubiłem wpływać na Twoje decyzje.. ' - mówił. ' więc teraz też się zamknij' - przerwałam mu, przyglądając się paznokciom, które malowałam. ' teraz to Ty się kurwa zamknij i mnie posłuchaj głupia dziewczynko' - wkurwił się. spojrzałam na Niego z niedowierzaniem - często krzyczał,ale nigdy nie używał takich słów. zatkało mnie. 'odłóż ten pierdolony lakier i posłuchaj: jak mogłaś zostawić takiego faceta? jak mogłaś przekreślić taki kawał szczęśliwego życia?' - mówił. 'gówno wiesz na temat tego jakie to życie było. nie było Cię przy mnie' - wkurwiła się.' nie ja wyjebałem,i nie ja zostawiłem przyjaciół'- odgryzł się. 'spierdalaj, to jest zagranie poniżej pasa'-odpowiedziałam. 'zagraniem poniżej pasa jest zjebanie takiemu chłopakowi jak Damian życia' - darł się na mnie. 'przestań w końcu pierdolić, do chuja' - wkurwiłam się, rzucając gazetą o stół i wychodzą
|
|
 |
znowu walczę z myślami, setkami wspomnień i tą pieprzoną chęcią zobaczenia Cię. [ nickella ]
|
|
|
|