 |
|
Nie boisz się spróbować jeszcze raz - boisz się cierpieć z tego samego powodu.
|
|
 |
|
Prędzej zapomnę jak podnosić powieki czy smak ulubionego kakao, niż Ciebie.
|
|
 |
|
jak się chciałaś popisać, to trzeba było sobie kurwa mazaki kupić.
|
|
 |
|
nie wiesz czego pragnę? popatrz w lustro.
|
|
 |
|
powiedz, nie brakuje Ci nie raz nas?
|
|
 |
|
miał najpiękniejszy uśmiech pod słońcem i moje serce na własność.
|
|
 |
|
na nowo karmimy się kłamstwami, na co dzień trwając w nich bez jakichkolwiek przeszkód, bo tak łatwiej? łatwiej oszukiwać samego siebie, zabijać podświadomość, by pozornie wyjść na prostą? marne realia rzeczywistości, zatruwasz własne życie po to by żyć, dzielisz sekundy, ponownie wstrzymując ból, niezrozumiałe schematy, parę niezabliźnionych ran, wciąż tracisz to co kiedyś warte było najwięcej, tracisz samego siebie. być martwym za życia, to już nieważne, kolejny haust powietrza, zakańczasz temat. / endoftime.
|
|
 |
|
idealizuję każdy detal Jego wnętrza w tak zgodną całość. pamiętam te minimalne rysy Jego życiorysu, nigdy nie był doskonały, nigdy też nie próbował tego zmienić. chociaż na co dzień wady górowały nad każdą z zalet, chociaż łamał serca, potrafił też kochać jak nikt inny. po brzegi wypełniał sobą serce, dodatkowo nieustannie ożywiając przy tym szczęście, On to konieczność, niczym tlen, czy coś znacznie cenniejszego. / endoftime.
|
|
 |
|
mecz koszykówki. biegłam z piłką omijając przeciwniczki, żadna mimo starań nie była w stanie odebrać mi piłki. przelotnie spojrzałam na trybuny a w oczy rzuciła mi się jego twarz. kompletnie zaćmiona stanęłam jak wryta, krzyczeli na mnie, upominali żebym biegła dalej ale nie kontaktowałam, nawet gwizdek sędziego nie wyrwał mnie z tego stanu. nie potrafiłam nad sobą zapanować, nogi się uginały a do oczu napłynęły łzy. - pojebało Cię? nie łam się. - usłyszałam głos przyjaciółki która potrząsnęła mną z całej siły. przygryzłam wargę i przechwytując piłkę trafiłam do kosza. / grozisz_mi_xd
|
|
 |
|
Któregoś dnia zatęsknisz, za dniem dzisiejszym..
|
|
 |
|
Moje 36,6 poszło się jebać. Jak zwykle wybrał jaranie z kumplami niż noc ze mną.
|
|
 |
|
Gdy idę, cały czas potykam się o Nasze wspomnienia.
|
|
|
|