 |
|
Gdybym mogła zadać Bogu jedno pytanie, zapytałabym, czemu mi Ciebie odebrał..
|
|
 |
|
Zatęsknij i dojdź do wniosku, ze beze mnie już nie dajesz rady.
|
|
 |
|
Boję się, że Cię stracę. To już nawet nie strach. To obsesja.
|
|
 |
|
Obiecaj mi, że kiedyś pokażesz mi ten uśmiech. Ten taki tylko dla mnie. Ten warty milion dolarów.
|
|
 |
|
Niszczę sobie wątrobę wódką, płuca papierosami, a serce Tobą.
|
|
 |
|
I chociaż na fejsie miałam to głupie "wolna", wcale nie czułam się lepiej.
|
|
 |
|
i szczerze mogę powiedzieć , że go nie kocham . Nie kocham go . Czasem tylko brakuje mi kogoś bliskiego , kto by mnie przytulił , czuwałby przy mnie . Ale nie jego .
|
|
 |
|
Chciałabym urodzić się od nowa , tylko po to , by Cię uwieść i zostawić .
|
|
 |
|
Te ulice są przepełnione wspomnieniami.
|
|
 |
|
Wiem, ze znajdziemy miejsce,w którym możemy być razem
|
|
 |
|
sztucznym śmiechem staram się odciąć drogę cisnącym się do oczu łzom. na dobre ściemniało, a godzina wskazuje, że i latarnie zaraz zgasną. mrok, nicość. chłodny wiatr otulający moje ramiona, Twój zapach wciąż w powietrzu, moim powietrzu i sylwetka, stąd wyglądająca jak rozlany w powietrzu atrament, odcinająca się na końcu ulicy. wśród oddalonego szczekania psa i skrzypiących konarów, odgłos niczym pękającego drewna pożeranego przez płomienie w kominku. przeszywający ból w nogach, kiedy bezsilnie opadam na chodnik. popiół w moim ciele od spalającego się serca. odchodzisz.
|
|
 |
|
początkowo jedynie coś lekko chrupnęło, by chwilę potem roznieść się wielkim hukiem. zaśmiał się, gasząc fajkę o chodnik. zbliżył się do mnie jeszcze raz. ostatni, zachłanny pocałunek. odszedł, jakby to przed chwilą nie było moim łamiącym się sercem.
|
|
|
|