 |
nie przestanę przeklinać, palić i pić. chociaż zawsze mówiłeś, że robię to zbyt często. ale wiesz ?. muszę ci się pochwalić. przestałam czuć, sprzątać i mieć nadzieję. i powiem ci jedno: miałeś w tym spory udział.
|
|
 |
Frajerze ! Wiesz co? Ona Cię kochała. byłeś dla niej numerem jeden, tym cholernym oczkiem w głowie. Jej chłopczykiem bez wad. Jednak idealny chłopczyk okazał się fałszywym dupkiem, który korzystając z pierwszej lepszej okazji poszedł do innej, nie zastanawiając się nad tym, co ona będzie czuła.
|
|
 |
`.zdzierać obcasy na nierównych chodnikach z puszką piwa w ręku, zapominając o całym świecie .`
|
|
 |
Chłopiec już nigdy więcej nie płakał i nigdy nie zapomniał,czego się nauczył: że kochać to niszczyć i że być kochanym to znaczy zostać zniszczonym
|
|
 |
i żyli długo i szczęśliwie , dopóki księżniczka z sąsiedniego królestwa nie założyła ładniejszej sukienki .
|
|
 |
idź, wyjdź, odejdź, wynocha, zostaw, opuść, no spie*****j z mojego serca!
|
|
 |
Zapaliła kolejnego papierosa i spojrzała w gwiazdy. Zakręciło jej się w głowie, ale nie zważając na nic tylko się uśmiechnęła. Wypuściła dym z płuc i przeniosła swój wzrok na śmiejących się dziko przyjaciół, tańczących wokół trzaskającego wesoło ogniska. Nareszcie czuła się szczęśliwa. Wiedziała, że ten moment minie kiedy tylko obudzi się nazajutrz rano z niebotycznym bólem głowy i suchością w gardle. Ale nie dbała o to. Wstając, przeleciała wzrokiem po kocu, na którym siedziała, i zatrzymała się na chwilę na swoim telefonie. Dzwonił. Widziała to imię na wyświetlaczu. Już uczyniła pierwszy gest, by odebrać, lecz nagle uśmiechnęła się szeroko i odwróciła głowę. Podchodząc do przyjaciół, nie zastanawiała się już, co by było gdyby, To był jej czas, jej chwila, jej szansa na to, by być szczęśliwą.
|
|
 |
- ja was nie rozumiem , po co codziennie malować tuszem oczy ? nie można raz , a dobrze ? - może i można , ale każdego dnia płaczemy przez takich typów jak ty . - a tusze wodoodporne ? - łza to nie tylko woda , w niej jest ból , który wszystko niszczy..
|
|
 |
kiedyś, dam Ci w twarz i wygarnę, jakim jesteś sukinsynem. dorosnę, do tego. zobaczysz.
|
|
 |
Jechała po zmroku, by nikt nie widział jej łez. Weszła do domu , rzuciła torbą o ścianę jak mocno tylko potrafiła i zaczęła płakać, ze zwyczajnej bezsilności..
|
|
 |
ja zwyczajnie chcę, żeby ktoś umieścił mnie w swoich planach. na niedzielę. na weekend. na życie. czy to na prawdę zbyt wiele?
|
|
 |
Bo Ty nie masz zielonego pojęcia, że ja teraz siedzę i płacze, i że życie mi się wali z powodu Twojego odejścia.
|
|
|
|