 |
|
mogą wierzyć w swą świętą prawdę - cóż z tego, jeśli słowa z czynami mają gówno wspólnego
|
|
 |
|
mie łatwo zgasić gromnicę pamięci, ale na mściwych życie się zemści
|
|
 |
|
mój sukces to najlepsza zemsta, wokół chciwość, złość, nienawiść, nigdy na tarczy, o szczęście trzeba walczyć
|
|
 |
|
nie mam nic do stracenia, wszystko do zabrania, nie znam sekretu życia, mam kilka przemyśleń
|
|
 |
|
nie urodziłem się wczoraj, ten świat jest bezwzględny, nie na miejscu są tu sentymenty
|
|
 |
|
ból zabijasz bólem, masz to we krwi
|
|
 |
|
szczęśliwa zapomniałaś, jak smakuje nieszczęście, nigdy ich mało, są gdy nic już nie zostało
|
|
 |
|
nie chcę być więźniem świata złudnych wyobrażeń
|
|
 |
|
wolałbym umrzeć w samotności, niż z kimś złudne życie wieść
|
|
 |
|
na zawsze zostaną nieśmiertelne słowa
|
|
 |
|
Widzę jak Twoje powieki drgają niespokojnie niczym mała łódka na oceanie.Oddychasz kontrolując każdy ruch swoich płuc,bym patrząc z boku na Twoją klatkę piersiową był przekonany iz śpisz.Boisz się mojego wzroku,więc tkwisz w czarnych zasłonach swoich powiek.Moje spojrzenie osiada na Twoim ciele jak rosa na trawie i moczy Ci policzki.Cisza huczy między nami jak halny w otchłani choć dzieli nas tylko kołdra.Chciałbym Cię dotknąć lecz automatycznie wyciągając dłoń za chwilę ją cofam.Zaczynam układać w głowie zdania,które mają być marnym szkicem tego co czuję do Ciebie,lecz za chwilę kreslę każdą literę z narastającą nienawiścią do samego siebie.Dobrze wiesz,że marny ze mnie stylista i nie umiem ubrać swej miłości w słowa.Kiepski też ze mnie malarz bym potrafił namalować to wszystko co kłębi się w moim sercu.Kładę się obok Ciebie i reguluję swój oddech by był równy z Twoim.Napawam się synchronizacją naszych przedsionków i komór.Może to już ostatni raz kiedy razem grają wspólny koncert.
|
|
 |
|
ciężko zapomnieć kogoś kto dał Ci tyle do zapamiętania. wiesz, że bez niego oszalejesz, ale z nim jeszcze bardziej. jednak czasem lepiej być samemu niż z kimś kto sprawia, że i tak czujesz się samotnie.
|
|
|
|