 |
|
nauczyłeś mnie mówić "przepraszam", czego nigdy wcześniej nie robiłam .
|
|
 |
|
i czasami zastanawiam się, co kogo interesuję moje życie . gdzie chodzę, z kim się koleguję, jak się ubieram, w jakim wieku się maluje . nikt kurwa nie rozumie tego, że każda osoba na tym świecie ma własne życie i pełną świadomość tego, że to, co robi, robi na własny rachunek i konsekwencje tego, będzie ponosiła ona sama, nie kto inny . niech każdy pozwoli nam kierować własnym życiem .
|
|
 |
|
już teraz wiem . wszystko trwa, dopóki sam tego chcesz . wszystko trwa, sam dobrze wiesz, że upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem .
|
|
 |
|
serce to narząd? to musi być coś ponad, jakaś nieopisana materia. przecież narządu, jako rzeczy materialnej, nie da się tak po prostu zabrać, nie wyciągając nawet dłoni.
|
|
 |
|
Nawet najmniejsza przykrość zrobiona przez osobę ważną boli tak jak ta największa , | dzyndzelek
|
|
 |
|
nie lubię patrzeć na to , jak psuje mi się kontakt z osobami na których mi zależy . | dzyndzelek
|
|
 |
|
Najważniejsi dla nas odchodzą , zawsze . Wtedy kiedy mówią , będę na zawsze , do końca tego pojebanego świata , a tak na prawdę to kłamstwo , w które my wierzymy . | dzyndzelek
|
|
 |
|
Po imprezie wrócili do jej domu. on, mimo że nie pije, z okazji 18 -stki kumpla upił się jak jeszcze nigdy. zanim się położył podszedł do niej i wyszeptał: "Kocham Cię". Rano, gdy zbierali się do szkoły powiedziała - jeju , nie pij już nigdy, nawet pojęcia nie masz jakie głupoty wczoraj gadałeś. - mogę sobie wyobrazić. ale kocham cię nadal . - pocałował ją w czoło i wyszedł .
|
|
 |
|
nie zabij mnie tym wzrokiem przypadkiem , zazdrosna szmato . | dzyndzlek
|
|
 |
|
może tym razem to co jest między nami nie okaże się tylko zwykłą grą i szczeniackim zauroczeniem. /espoir
|
|
 |
|
ona również nie wstała już wcale
utopiła żale jak ci źle no to nalej nie ?
chuj z morałem to czysta treść
każdy ma inny życia sens i orbity bieg
może drogi ich jakoś przetną się w niebie
może w piekle ale ja skąd mam wiedzieć
to nie o żigolaku wesoła ballada
to o tym jak tracisz sens życia i spadasz / sokół ♥ !
|
|
 |
|
niech w całym mieszkaniu śmierdzi spalenizną, a w koszu utworzy się stosik spalonych gofrów. niech dochodzi do wniosku, że musi przetrzymać je jednak krócej i w efekcie poda niedopieczone. niech wkurza się na "całe to chore gotowanie" i mierzy mnie poważnym wzrokiem, kiedy w spazmie śmiechu rozleję kawę, by po sekundzie, nie gniewając się ani trochę, pocałować mnie w czubek nosa. chcę jeść tą niedoskonałą mieszankę mleka, mąki, oleju, proszku do pieczenia, jajek... i miłości.
|
|
|
|