 |
|
i ja, pechowa królowa męczennic znalazłam swoją miłość. wyrażam ją dość specyficznie. nie oddam Cię nikomu. a kiedy przytulam, lubię mieć wrażenie, że słyszę łomot Twoich łamiących się żeber. sadystyczna namiętność.
|
|
  |
|
na zawsze razem, czas dla nas nie tyka,
powłoka ozonowa, trudno, niech znika.
|
|
  |
|
czasem już nie ogarniam, to takie trudne,
chciałbym Cię zrozumieć ale boje się, że już nie umiem.
|
|
  |
|
w kilka sekund poczułam ucisk w żołądku,
ile znaczą dla mnie oni, zrozumiałam to w końcu.
|
|
  |
|
uczucia mieszają to co zmieszane.
nagle jesz kwiaty i kupujesz jej śniadanie.
|
|
  |
|
streszczenie - jeden morał w nim mieszka,
głupcy zginęli on był mądry wiedział kiedy przestać.
|
|
  |
|
bardzo mi zależy na przyjaźni tych kilku,
którym zależy na mnie nie zależnie od zysków.
|
|
  |
|
on jest wszystkim wszystkim wszystkim wszystkim dla mnie,
bez żadnego ale, zdecydowanie.
|
|
  |
|
ile twarzy fałszywych odkrywam co dnia,
kiedyś naiwna, ale dziś już nie jestem tą samą 'ja'.
|
|
  |
|
i może jest dobrze, bo może mam Ciebie. i może jest dobrze, sama kurwa już nie wiem.
|
|
  |
|
no i czemu ja martwię się o Ciebie tak bardzo? czemu aż tak cholernie obchodzi mnie los i życie kogoś, kogo zapewne w życiu nie spotkam?
|
|
|
|