 |
|
Życie to kpina, śnieg nie jest taki, jak bywał wcześniej,
ukryty w dolinach, w których skrywa serce.
|
|
 |
|
Wiesz, życie było kiedyś piękne, ja wiem, że to chwila,
co pęknie na wietrze jak bańka z mydła.
|
|
 |
|
Chodź, zaśpiewamy dziś tak głośno, jak tylko można,
gubiąc samotność i niech będzie zazdrosna.
|
|
 |
|
i zamalujemy wszechświat nasz bez używania farb,
akompaniamentem tętna rytmu serca nagich prawd.
|
|
 |
|
może umiem tylko ranić, dławic w sobie smutek, nie mogąc go zabić i za nic stąd uciec.
|
|
 |
|
nieproszony gość o nim mówią "Samotność".
|
|
 |
|
Kocham samotność, tak, proszę, podejdź bliżej,
kocham ciszę tak mocno, mów do mnie głośno, bym mógł słyszeć.
|
|
 |
|
Chce ciebie widzieć i niech zniknie cierpienie..
|
|
 |
|
Możesz dziś być nikim
dla całego świata,
pamiętaj dla niewielu
jesteś całym światem.
|
|
 |
|
giń śmieciu giń, od moich ludzi wara!
|
|
|
|