 |
|
Dzień 152. Niszczę siebie na rozważaniach o facecie, który nie jest wart jednego nawet westchnięcia, na matce, która jest tak skoncentrowana na sobie, że mnie nawet nie widzi. Nie chcę tak. Łapię dystans, odliczam dni do wyjazdu. Mam swoje życie i chociaż dzisiaj jestem w nim sama i tak naprawdę dopiero dzisiaj zauważyłam ,że je mam - nie tracę nadziei. Wierzę, że ktoś kiedyś zobaczy mnie.
|
|
 |
|
(...) zabierz ją na wódkę. A potem pocałuj. Tylko zacznij delikatnie. Kobiety tak lubią. Nawet te, które lubią wódkę.
|
|
 |
|
Dzień 148. Przyjedziesz, będziesz, zabierzesz mnie do siebie - który raz to słyszę. Ty chyba sam w to nie wierzysz...
|
|
 |
|
Mam coś w środku spierdolone. Na amen.
|
|
 |
|
Nigdy nie osiągniesz swojego celu, jeżeli będziesz się zatrzymywał i rzucał kamieniami w każdego psa, który zacznie na Ciebie szczekać.
|
|
 |
|
Zawsze musiałam się sparzyć, żeby coś zrozumieć. Wszystko chciałam sama przeżyć. Mam tendencję do spalania się. Taki charakter.
|
|
 |
|
A przecież wykluczanie ludzi ze swojego otoczenia jest zabijaniem tych, co podeszli zbyt blisko.
|
|
 |
|
Są słowa, które zostają w nas na zawsze i takie, o których zapominamy po kilku minutach.
|
|
 |
|
https://www.youtube.com/watch?v=bZ5Ncy7TqWA
|
|
 |
|
Jak kiedykolwiek to teraz. Jak kochać to ideał. Zamknięta butla to gadka szczera, jak chce parodię - to otwieram.
|
|
 |
|
Chcę święty spokój, a tu ból jak diabli.
|
|
 |
|
Może ktoś dzwoni dziś do Ciebie pod rząd ósmy raz. Wyciszony, ale światło diody nie da spać. I nie wiem w co ale jak dzwoni to wierzy, i chyba każdy kiedyś ma to przeżyć.
|
|
|
|