 |
mówisz mi jak mam stac, lepiej powiedz jak isc, kurwa mac, daj zyc, nie jestem taki jak ty
|
|
 |
tu codziennie towarzyszą nam opary, bo świat jest szary nawet przez różowe okulary
|
|
 |
Kolejny płatek śniegu dotyka mych warg i w jednej chwili znika. Nikotyna ulatnia się w powietrzu, a w słuchawki uderza kolejny bit. Zaciągam się, dym łaskocze płuca. Zaciemnia się już i jest dość chłodno, a dłonie drżą. Mam ochotę przejść się gdzieś daleko, gdzieś, gdzie nie będzie mnie dla nikogo. Siadam na pomoście, podkurczając kolana do klatki, patrzę w dal. Może gdzieś tam, wszystko jest inne? Może tam jest lepiej? Nie dostrzegam, pusty horyzont, biały puch otula ziemię. Dziś? Chciałabym tylko wiedzieć, że to, że tu jestem ma jakieś znaczenie. / Endoftime.
|
|
 |
kiedy dajesz z siebie wszystko i oczy Ci błyszczą, wtedy marzę tylko o tym, żeby być blisko
|
|
 |
wiem, po co żyję, po co tu jestem, by znaleźć szczęście i dać komuś szczęście
|
|
 |
poczujesz ból upadku, przyzwyczaj sie bo będzie w chuj upadków
|
|
 |
i mijamy się na dworze często, unikając spojrzeń i myślę o nim ciągle, choć byliśmy niepoważni i brak mi jego najmocniej lecz to wymysł wyobraźni
|
|
 |
oczy czyste, znam te łzy, serce bije, dziś jesteś Ty, możesz wszystko, żyjesz tu i wszędzie, powiedz że wierzysz, że jesteś i BĘDZIESZ...
|
|
 |
on kochał piwo, ona raczej wódkę, przejmował się chwilą, ona raczej jutrem
|
|
 |
spijemy toast za te śmieszne plany i za to co jeszcze przed nami, ale dziś już nie dzwoń, dziś zapijam pamięć...
|
|
 |
Ty patrzysz w moje oczy, widzisz pieprzoną pewność, dziś mogę grać o wszystko, lecz nie wszystko mi jedno, wygrywasz lub przegrywasz, t r z e c i e g o w y j ś c i a n i e m a
|
|
 |
ŻYCIE PIĘKNE NAWET JAK SIE PIERDOLI, BÓL NIE TRWA WIECZNIE, W KOŃCU SIĘ ZAGOI
|
|
|
|