 |
|
bo związek jest jak melanż, im lepszy, im dłuższy, tym trudniej się pozbierać.
|
|
 |
|
więc spleć palce z moimi palcami i chodź, prowadź mnie, i daj się prowadzić.
|
|
 |
|
wyobraź sobie, że ja jestem tym lepszym uzupełnieniem twojego lepszego jutra.
|
|
 |
|
Czasem wole znać prawdę, choć bywa ona zbyt bolesna.
|
|
 |
|
Oddech weź, już najgorsze jest za Tobą. w końcu gdzieś będzie lepiej, daję słowo
|
|
 |
|
Jesteś zerem i tyle, stawiam na tobie krzyżyk, do gorszego poziomu już się nie można znizyć
|
|
 |
|
Nie podamy sobie ręki, nie pogadam nie mam o czym, bo nie gadam z ludźmi, którzy nie mówią mi prawdy w oczy.
|
|
 |
|
i musiałem zamknąć drzwi za sobą, przy tym paląc mosty. Teraz wiem, że nie ma żadnych szans już dla tej znajomości..
|
|
 |
|
Weź połknij to co chciałeś do mnie wypluć.
|
|
 |
|
Czuję się tak obsesyjnie pusto. Jakby nic we mnie nie było.
|
|
 |
|
Pieprzony chodnik ulic mego życia. Nigdy nie mogę utrzymać na nim równowagi.
|
|
|
|