 |
|
Uczuć nie możemy kupić . Ale możemy za nie dużo zapłacić .
|
|
 |
|
Żyj na swój sposób. A nie według instrukcji innych .
|
|
 |
|
Życzę Ci , żebyś zdechł . / Onar
|
|
 |
|
Nie zmieniaj się dla drugiej osoby . Kiedy ona odejdzie , nie będziesz miał jej ani siebie .
|
|
 |
|
Nieważna jest odległość , jeśli chce się pocieszyć przyjaciółkę . Nieważne jest jak wielką idiotkę z siebie zrobię , jeśli ona chociaż na sekundę się uśmiechnie . Nieważne , że następnego dnia budzę się z ogromnym bólem szyi . Nic nie jest ważne , jeśli mam do wyboru jej łzy czy zrobienie z siebie totalnej debilki . Zawsze wybiorę tą drugą opcję . To się nazywa przyjaźń , mimo kilometrów , które nas dzielą . / kinia-96
|
|
 |
|
Twoje oczy to już nie moje okno na świat...
|
|
 |
|
Mam wspaniałych rodziców - za nich Bogu dziękuje. | niby_inny
|
|
 |
|
Już nie liczę dni kiedy Cię znów ziomek zobaczę. Zacznę od odliczania lat następnie miesięcy, a na końcu dni. Co mam Twojemu Synkowi powiedzieć gdy znów zapyta - A kiedy wróci Tato? - jedno z pytań bez odpowiedzi. Zachodzą mi oczy łzami. Trzymam w trzęsącej się ręce list. Czytam go - nie mogę uwierzyć w słowa, które nakreśliłeś do Nas. Kolejny Brat dziś wita świat za krat. Nie mogę odwiedzić, podać dłoni i wysłuchać co ma mi do powiedzenia mimo tego, że jakaś kurwa obcina nas wzrokiem, dokładnie nasłuchując co gadamy. U mnie pokój łóżko - u Ciebie prycza cela. Czas wysłać rakietę, to już nie są żarty. Czas pomóc Twojej rodzinie jak tylko się da, każdy wie, że dla swoich byś zrobił to samo. Nikogo nie sprzedałeś, wyrok zapadł za wszystkich. Starasz się znieść to cierpliwie, w liście piszesz, że doskwiera Ci samotność. Ciężko jest Ci ćwiczyć, spędziłeś kolejną noc w karcerze. Na ścianie masz dziesiątki zdjęć - oczy zachodzą Ci łzami. Odliczasz czas do wyjścia, dłuży się. | niby_inny
|
|
 |
|
Pobiegłam za nim, mimo że obiecałam sobie, że dość tego starania się o coś, co umarło już dawno. Złapałam go za nadgarstek i ostatnimi siłami powiedziałam 'nie odchodź' z tą pierdoloną nadzieją, że to coś zmieni. Spojrzał na mnie i zaśmiał się, śmiał mi się prosto w twarz. Po moim policzku spłynęły kolejny łzy. Nie tak miało być, nie tak. Mieliśmy być razem szczęśliwi na wieki. Obiecywał, przysięgał, a ja głupia mu ufałam. Puściłam jego nadgarstek i szepnęłam 'a więc koniec, dobrze, odchodzę'. Uśmiechnęłam się ocierając łzy, odwróciłam się na pięcie i poszłam w swoją stronę. Przecież nie będę wiecznie za nim biegać tylko po to by znów mógł mnie zranić. / kinia-96
|
|
 |
|
Co to za życie? Kiedy mimo, że się uśmiecham, blisko mi do łez.
|
|
 |
|
A ten pusty krzyk okazał się być modlitwą o śmierć.
|
|
|
|