 |
|
I dzieli nas już najlitsza ze ścian.
|
|
 |
|
-Tęsknisz za nim?
-Czasem. Rano, w południe, wieczorem, w nocy. Prawie zawsze.
|
|
 |
|
gdybym miała odwagę to bym się pożegnała, krzyknęła ci w twarz, że żałuję, że cię poznałam.
|
|
 |
|
Jesteś wszystkim tym, czym myślałam, że nigdy nie będziesz
|
|
 |
|
I nawet stojąc na wyciągnięcie ręki można za kimś tęsknić.
|
|
 |
|
Podobno miałeś być na zawsze, a tak na prawdę nigdy Cię nie było.
|
|
 |
|
czuję że bycie z tobą w pełni przygotowało mnie do życia z kimś lepszym .
|
|
 |
|
świt w wkrótce my wypijemy za łzy to smutne, znów padamy po wódce, rozmawiamy i cud że znów powracamy pojutrze, obojętni by ustrzec się przed skutkiem tej zmiany, może to później, grunt że w ogóle rozmawiamy, pokrótce
|
|
 |
|
o jeden most za daleko, pod zamkniętą powieką nadal tłamszę w sobie ból, poniekąd znów przecieram oczy, po czym dotyk przemocy broczy serce w emocje tych nocy
|
|
 |
|
Ty stoisz obojętna, jednak mówiąc do mnie, uśmiercasz we mnie wszechświat, nic nie trwa wiecznie, faktycznie nic gdy jest za wcześnie by ucichły szepty modlitwy
|
|
 |
|
fascynacją wspólnych słów, gdyż Tobie życie zawierzam, wątpliwości zburz, chociaż nie wiem co zamierza Bóg
|
|
 |
|
wzniosę głowę i spokojnie ułożę obok Twojej, mamy tylko moment, by poznać siebie znów
|
|
|
|