 |
|
znowu trzęsą się bloki, ty nocą znów słyszysz kroki i nie wiesz sam czy to prawda, czy znowu schizy od koki.
|
|
 |
|
nie marnuję czasu na głupoty, nie marnuję czasu na odloty. uwierz, poznasz mnie po tym
|
|
 |
|
nieznośna lekkość bytu, słodko gorzki smak ma, jak magma ze szczytu, prawda na nas opadła
|
|
 |
|
zapadasz w letarg, wtedy kiedy dotykam cię tam
|
|
 |
|
marzenia do zobaczenia światła i cienia w zwierciadłach, od dawna nie ma w nas zwątpienia
|
|
 |
|
ile jesteś w stanie dać za to by być na powierzchni?
|
|
 |
|
i znowu przebudzam się ze snu w dzień, i widzę Ciebie. na nowo Cię mam. dochodzę do świadomości jaki mamy obecnie czas, a na mojej klatce piersiowej znowu pojawia się ten głaz uniemożliwiający oddychanie. brakuję mi Cię. ten żal wypełniający mnie od wnętrza, zamarzający moje serce. przerażający strach przed stratą czegoś, co już się straciło.
|
|
 |
|
"Bywają wielkie zbrodnie na świecie, ale chyba największą jest zabić miłość."
|
|
 |
|
I to tak strasznie zabolało, że ona wie, że nie mam na ten weekend żadnych planów, i że z pewnością również wie to, że moja plany to ona. I że mój zamek w drzwiach czeka na nią i moje łóżko. I że ja czekam tęskniąc, i że mój telefon czeka, aż zadzwoni albo wyśle jakąkolwiek wiadomość. I tak strasznie się boję, że idąc w sobotę rano do piekarni przyjdzie, a mnie akurat nie będzie. Ciekawe czy wie, że kupuję dwa razy więcej bułek i dwa razy więcej ciastek na wszelki wypadek, gdyby nie dzwoniła, tylko wpadła rano na śniadanie i gorącą herbatę. /podobnopopierdolony
|
|
 |
|
nie wiem co Ty kurwa do mnie mówisz, ale jesteś przystojny, więc mów dalej.
|
|
 |
|
wiesz, nienawidzę, gdy ktoś na siłę próbuję się wtopić w towarzystwo. gdy robi z siebie idiotę, głupka po to by zabłysnąć. rozumiem, nie wszyscy muszą każdego lubi, ale żeby od razu lizać tyłek 34 osobom w klasie? no to wybacz.
|
|
|
|