 |
|
często mi się nie chce, mówię, że nawet nie mam chwili, a za chwilę rozmawiam już z kimś innym
|
|
 |
|
nie lubię jak się pieprzy, bo wszystko na raz potem mamy ciepło w żołądku bez przepijania
|
|
 |
|
Tak wielu z nas nie widzi zdrowia i miłości
Tak wielu męczy pościg ulotnej radości
Tak wielu zagubionych myli priorytety
W labiryncie tym i ja sam miewam problemy .
|
|
 |
|
życie pod tytułem "co ma być, to będzie" pierdole nonsens, na ziemi mam swoje miejsce
|
|
 |
|
wieczorami na piździawie, dookoła biało rozmawialiśmy dużo. to już chyba nie był związek raczej chory układ, bo uczucie zgasło w rękach nam szybko jak szluga gubię pierdolony sens, bogatsza o blizny żeby zresetować duszę nie potrzebuję liny
|
|
 |
|
i na pewno nie zostaniesz mnie tam gdzie wtedy razem budowaliśmy spokojnie to co jebnęło nagle. nie ma uczucia już po obu stronach, brak zasięgu- to nasza wina, nie operatora i nie wiem gdzie ty byłeś, gdy mówiłam "zadzwoń" bo skończyło się na tym, że rzuciłeś słuchawką
|
|
 |
|
kurwa, love story toczy się, a ja toczę ból jak Syzyf, bo ktoś podlewa róże które marzną jak widzisz. ciepło dłoni wznieca ogień w sercach, lecz moje ciągle zimne są odkąd pamiętam
|
|
 |
|
NIE SZUKAJ NIC NA SIŁĘ- LEPIEJ NIE MIEĆ, NIŻ SIĘ MĘCZYĆ
|
|
 |
|
ze szczytu łatwo się spada, dotyka gówna
|
|
 |
|
Co dzień myślę o Tobie, nic dziwnego w tym nie ma, płace dość słoną cenę za te wszystkie wspomnienia. Trudno ich nie doceniać, teraz daje Ci słowo, wciąż pamiętam jak to jest, kiedy Ty byłaś obok.
|
|
 |
|
niech nie zdarzy ci się mieć przerwę w życiorysie
|
|
 |
|
wrzucam luz, bo na chuj mam się spinać? jebać to nie mój klimat, ich życiorys to kpina, bo to nie jest moja wina, że w życiu im nie wyszło jebać fałsz, jebać kłamstwa i cały ten rynsztok
|
|
|
|