 |
|
Zabierz mnie do miejsc, które znam tak dobrze
|
|
 |
|
Pamiętaj mamo, zawsze cząstkę mego serca masz!
Reszta jego zimny głaz, często ciężko mi wstać
|
|
 |
|
bo matoł w drogiej furze to jednak wciąż matoł
|
|
 |
|
Mówię nie najłatwiejszym rozwiązaniom
mówie nie gdy chcą byśmy żyli tak samo
|
|
 |
|
Uśmiecham się choć gnidy chcą bym rzucił na ryj podkowę
|
|
 |
|
Dziś zaplanowałem chillout
Myślami w przemiłych chwilach
|
|
 |
|
Potrzebny nam uśmiech ryju, wklej uśmiech to łatwiej uśniesz, ryju
|
|
 |
|
Dziś nie zamierzam kochać, konstruować flirtu,
bez gadek na pokaz, towarzyskich szyfrów
|
|
 |
|
Wiesz dobrze że ja będę draniem do końca swych dni
Wiesz dobrze, że już tak zostanie, więc żyjmy z tym
|
|
 |
|
Tlen rzekomo uspokaja, więc się nim upajam Śmiech to zdrowie, więc chodzę z uśmiechem na mordzie jak pajac
|
|
 |
|
Wielu mówi, że byliśmy dla siebie stworzeni. Inni, że nie byłeś mnie wart. Twoi kumple sądzą zapewne, że stać Cię na kogoś lepszego. Siostra uważa, że jestem tą odpowiednią. A mama, że wreszcie poznała idealną synową. Przechodnie na ulicy życzą nam szczęścia. A nauczyciele w szkole wszystkiego najlepszego. I wiesz, wszystko byłoby tak fantastyczne, pomijając błędy przez nas dotąd popełnione. Błędy niby małe, a jednak tak znaczące, by mogło już nie być nas.
|
|
 |
|
Nieprzemyślanych słów i chwil tak wiele jest.
|
|
|
|