 |
|
Zaczęłam powoli porządkować tą sferę mojego życia. Powiedziałam sobie, że nie będę więcej się nim przejmować, że on już nie będzie powodem moich łez, że od teraz dam radę. Bo przecież :" jesteś silna" - Jego słowa. Dłuższy czas żyliśmy bez jakiegokolwiek kontaktu. I komu to szkodziło? Wiadomo było mi ciężko ale przyzwyczajałam się. Całą równowagę zaburzyła wczorajsza wiadomość od Ciebie.. Chciałeś się spotkać. Zgodziłam się choć wiedziałam, że wtedy znów będę musiała budować wszystko od nowa.. tak się stało. Rozmawialiśmy. Długo rozmawialiśmy. Na różne tematy. Jak "przyjaciele". Powiedziałeś, ze uwielbiasz ze mną spędzać czas, rozmawiać.. Wiesz.. ja również. Również bardzo miło spędziłam ten wieczór.. lecz co z tego skoro teraz na nowo muszę się od Ciebie odzwyczajać.. Bo przecież mam tą cholerną tendencje do przywiązywania się zbyt emocjonalnie.
|
|
 |
|
Wcześniej potrafiłam płakać, ba, wyć z bólu. Chwytać do ręki poszczególne rzeczy i rzucać nimi o ścianę, a zaraz później uderzać o nią własnymi dłońmi. Źle znosiłam każde wspomnienie o nim, Jego kłamstwach, złamanych i niedotrzymanych obietnicach. Teraz jest trochę inaczej. Staram powstrzymywać wszystkie swoje emocje, wychodzę na balkon, zapalam papierosa i ze spokojem patrzę w niebo. Może to wcale nie pozwala mi zapomnieć ale uczy sobie z tym radzić, chociaż trochę.
|
|
 |
|
nie wiem, naprawdę nie wiem już nic. tak często ludzie pytają mnie o coś a ja jedyne co potrafię to spojrzeć na nich bez słowa i wzruszyć ramionami. nie potrafię określić czy jest mi smutno, czy jest mi wesoło a czy może czuję się dobrze lub źle. żyję, oddycham i jakoś w miarę funkcjonuje bo wiem, że tego wymagają ode mnie inni. nie chcę płakać a może już nawet nie potrafię. czekam na coś, nieustannie czekam na coś ale sama nie wiem na co.
|
|
 |
|
Uczymy się kochać, rozumieć, przebaczać, czuć, by później gardzić sobą, w twarz sobie pluć, wiem kocham mocno lecz mocniej nienawidzę, wszystko jest we mnie ja tak to widzę.
|
|
 |
|
Na końcu świata Ty, po drugiej stronie ja i nie ma siły, by niezgodę zniszczyć tą w nas.
|
|
 |
|
Te uczucia przynoszą pecha jak czarny kot, gubię się w tym, nie jestem dobrym specem zatem.
|
|
 |
|
Mam tego dosyć już, nie chcę już tak żyć, oszukuję znów tu sam siebie, że do Ciebie nie czuję już nic.
|
|
 |
|
Zjem, wypiję, spalę, potem dalej gdzieś pofrunę.
|
|
 |
|
Nie mam nic mentalnie, więc świat nie może mi nic odebrać.
|
|
 |
|
Żeby być mną musiałbyś wątpić więcej, wiedzieć, że kończy się czas na mońce w kiejdzie.
|
|
 |
|
Jestem głodny, ale będę wybrzydzał, bo nie mylę hedonizmu z chęcią do życia.
|
|
 |
|
Wyrzuty sumienia? Idą mi sprawnie jak chuj, więc odpuść, starczy, że się martwię za dwóch.
|
|
|
|