 |
|
Motyli wiatr. Były ich setki tysięcy. Patrzyli na nie zafascynowani. Ta feeria barw.. Wznosiły się coraz wyżej w swoim motylim tańcu. Wirowały w powietrzu zasłaniając na chwilę słońce, tworząc z ziemi kolorową mozaikę. Powoli odleciały dalej, aż zniknęły z pola widzenia. -I co myślisz?- rzekł jej do ucha. Słyszała jego uśmiech, przytulał ją w pasie. Pytając poruszył ręką muskając jej brzuch. Odwróciła się do niego. -Nie widziałam nic piękniejszego w całym swoim życiu.- szepnęła z zachwytem. -A ja owszem. - przyglądał się jej, delikatnie mrużąc oczy. Uśmiechał się. Spuściła wzrok, zawstydzona i nieziemsko szczęśliwa.
|
|
 |
|
znali się od małolata, oboje głodni świata, co by się nie działo będziesz mieć we mnie brata
|
|
 |
|
te, kojarzysz co się dzieje? bo ja nie pojmuję. EJ BRAT, WALI MI SIĘ ŚWIATTTT
|
|
 |
|
ziomuś o swych ziomkach, pamiętaj non toper, przyjaźń.. dobrze jest wiem że albo serca sopel, moje dłonie dla was, wciąż dla bliskich. pamiętaj o bliskich, uważaj na wszystkich, twój cel, twoje życie chcą zniszczyć, zamknąć przed tobą drzwi i skreślić cię z listy, wyrzucić cię z tej gry a to wszystko z nienawiści
|
|
 |
|
Miłość jak dzwon, po prostu się urywa.
Wytrzyma przyjaźń bo zwyczajnie jest prawdziwa ...
|
|
 |
|
To nie była żadna dzikość serca, jadę stopem, bo nie mam na helikopter, bo nie wynaleziono, kurwa, teleportacji, i to nie jest żaden weltschmerz, nie jestem młodą, piękną duszą - ja po prostu jestem pierdolnięty, Chory Psychicznie.
|
|
 |
|
Czuję się sam ze sobą jak pojeb, może to powszechne zjawisko, może po prostu wyolbrzymiam objawy neuro-zakatarzenia. Niewykluczone, że to psychiczna hipochondria - ale po prostu NIKT NIE ROBI TAKICH RZECZY - nikt dzisiaj nie rzuca wszystkiego, aby dogonić kilkusekundowe klipy z własnego mózgu.
|
|
 |
|
Pesymizm to przywilej człowieka, który myśli.
|
|
 |
|
Im dłużej na ciebie czekałam, tym bardziej mi ciebie brakowało.
|
|
 |
|
Spać.
Przespać rok.
Siedem lat.
Rozpacz, że nie kochasz mnie.
|
|
 |
|
Niczego nie ułatwiaj mężczyźnie. Jeśli Cię kocha, to Cię znajdzie, choćbyś nie wiem, gdzie była, zdobędzie Cię nawet spod ziemi. A jak mu będziesz pomagać, to choćbyś podała się na srebrnej tacy nic z tego nie będzie. Pamiętaj, nigdy nie ułatwiaj mężczyźnie.
|
|
 |
|
- Od tego dnia uległem dziwnej chorobie. Bywało, chodzę, jem, rozmawiam, myślę przytomnie, nawet śmieję się i jestem wesół, a mimo to czuję jakieś tępe ukłucie, jakiś drobny niepokój, jakąś nieskończenie małą obawę.
- Nic nie rozumiem - przerwał Ignacy. - Cóż to za szał?
- Tęsknota.
|
|
|
|