 |
|
stoisz na tym pieprzonym balkonie o 4 nad ranem, znudzona kotłowaniem się w łóżku i niemocą spłodzoną przez niemożność zaśnięcia. w ustach papieros, poruszając tylko zębami kiepujesz za barierkę. dłonie, drżące, zmarznięte w kieszeniach Twojej bluzy. wszystko jest przerażająco szare, a cisza o tej porze porównywalna do tej w horrorze, kiedy morderca poluje na swoją ofiarę. stoisz, marzniesz i powstrzymujesz się od rutynowego płaczu mając świadomość, że zamiast łez z Twoich kanalików wydostałyby się, szklące sopelki zważając na temperaturę i stan emocjonalny Twojego serca, w którym musisz zamykać drzwi zważywszy na przeciąg i panującą w nim pustkę.
|
|
 |
|
Nie mam żadnych wymagań do Ciebie. Jesteś. I to mi cholera wystarcza.
|
|
 |
|
"Jesteś słodka ... Wciąż pamiętam Twój zapach... Chcę Cię poczuć ... " - takie kity wciskaj tym pustakom , a nie mi !
|
|
 |
|
Właśnie teraz jest ten czas , czas mojego odrodzenia . Gdy znów budzę się i pierwsze co robię to myślę o kawie a nie o Tobie , gdy poranek nie jest już taki szary . Gdy Twoje ciepło nie jest mi już potrzebne , a chociaż pragnę czułości to już nie Twojej .
|
|
 |
|
I niech będzie tak jak osiem miesięcy temu , bądźmy tylko na "cześć " i "co słychać " , a teraz po prostu wyjdź .
|
|
 |
|
- Już nie raz widziałem jak płaczesz . - Ale nigdy nie robiłam tego z Twojego powodu .
|
|
 |
|
- Dobrze wiesz , że nie lubię jak płaczesz . - Ludzie się zmieniają , a więc ich poglądy też , widocznie .
|
|
 |
|
I nie będę przy nim płakać , bo nie jest tego wart by zobaczyć jaka jestem słaba .
|
|
 |
|
- O czym będzie ta historia ?
- Kobieta , mężczyzna , kłamstwo , zazdrość może zdrada .... a na końcu parę łez .
|
|
 |
|
Przytulaj mnie kiedy czytam książkę i kiedy piję kawę , gdy robię śniadanie i gdy patrzę w lustro i gdy wyglądam przez okno .... po prostu rób to zawsze .
|
|
 |
|
A ty podchodzisz nieprzytomnie tulisz moje ciało i milczysz tak jakby nic się nie stało.
|
|
|
|