 |
|
my, kwiaty na betonie których nie zdepczesz
|
|
 |
|
nasze błędy i mętlik w nas samych i którędy wracamy gdy nas więzi pętlami
|
|
 |
|
chodź pobawimy się dziś w berka z klepsydrą i oszukamy zegar, gdy schowamy się pod cyfrą
|
|
 |
|
na zgliszczach świata, piękna noc uniesie nas do gwiazd
|
|
 |
|
pamiętasz tą gorycz przełknięcia porażki, gdy przyszedł też po Ciebie i śmiał się w twarz Ci
|
|
 |
|
mimo to chodźmy dalej, prosto korytarzem, aż do późnych zdarzeń, gdzie z marzeń, pozostały tylko witraże, ubazgrane piachem, oddane bez walki, mimo obiecanek
|
|
 |
|
pamiętasz to, wiem, zobacz gdzie żeśmy doszli, parę stopni wstecz wszystko mogło się skończyć,
chodź dalej
|
|
 |
|
bo ja jestem alkoholem, którym się upijasz, jak amfetamina robię tobie w głowie miraż, zmieniam nastroje i klimat, i nie możesz mnie powstrzymać, uzależniam cie na dobre, może lepiej nie zaczynać
|
|
 |
|
Kłamanie opanowałam do perfekcji. Ciągle mówię, że już nic do Niego nie czuje, że jest mi obojętny i, że nie tęsknię. Oszukuję wszystkich, siebie też. / cogdybynierap
|
|
 |
|
" ..Tyle wyniosłem ile dałem będąc tylko człowiekiem. " /chada
|
|
|
|