 |
|
zaczynamy tak samo ale kończymy różnie,
bo życie sypie się nam z rąk niczym puzzle.
|
|
 |
|
Pustka nigdy nie jest bezdomna. Wdziera się przez otwarte okna samotności.
|
|
 |
|
nienawidzę ludzi za każde kłamstwo, które musiałam połknąć, żeby teraz móc nimi rzygać
|
|
 |
|
Ten pocałunek wcale nie musi być ostatnim.
|
|
 |
|
Pojawiłeś się znowu? Fajnie. Dawno nie płakałam.
|
|
 |
|
Brakuje mi Ciebie, czasem za bardzo, czasem wciąż, a nawet do dziś i jeszcze teraz.
|
|
 |
|
i to nieustanne pragnienie by posmakować jeszcze raz Twoich warg.
|
|
 |
|
Oczy tego pana. Pamiętam. Brązowe były.
|
|
 |
|
Zapotrzebowanie na tego Pana z magicznymi tęczówkami wzrasta z dnia na dzień coraz bardziej
|
|
 |
|
Brakuje mi Twoich oczu, które w ciemności szukały moich ust.
|
|
 |
|
Pocałunkiem zrzuć mi smutek z ust.
|
|
|
|