 |
|
Nikt nie zapomina o dawanych obietnicach
Potrafił być fajny, często ją zachwycał
|
|
 |
|
lubiał się najebać, przesadził, odeszła...
Znalazła oparcie, nadzieja, droga lepsza
Wiedział, że napieprzał, widział nie raz łzy
Patrzył dumnie w lustro, lepszy jesteś ty
Przycinał se brodę, dbał o swą maszynkę
Złote góry, cuda, największą choinkę
|
|
 |
|
Kupią se auto, ogarną M2, będą się czuli, jakby zdobyli świat,
A widząc, jak jej komórka pika - poczują strach,
Bo może za dużo siedzą w robocie, ona się czuję w chuj zaniedbana,
Ich nie ma od rana, a chcę być kochana - kurwa, to banał.
|
|
 |
|
Bo życie to kłamstwo w CV, chamstwo w TV, stres,
Praca za brutto, sex, groźby od ex
|
|
 |
|
Boże, ludzie starzeją się, marzenia nikną.. ja chcę tylko swoim bliskim zapewnić wszystko
|
|
 |
|
zawsze staram się oddać Tobie całe serce, dosyć smutku i łez, chcę zobaczyć co jest piękne, wiem, że do niektórych spraw mam zbyt chłodne podejście
|
|
 |
|
NIE ZACZYNAJ WĄTPIĆ WE MNIE KIEDY ZMIENIA SIĘ WIATR
|
|
 |
|
nie jestem ideałem życie ze mną to nie spacer, raczej maraton
|
|
 |
|
nie wiem kim jestem w Twoich oczach,
może wcale mnie w nich nie ma i spokojnie śpisz po nocach
|
|
 |
|
znajdź mnie szybko. zanim znajdzie mnie kto inny
|
|
 |
|
za bardzo wierzę w siebie stary, jak egoista, bo wierzyłem raz w kogoś i ta wiara prysła
|
|
 |
|
Piszę, a ty ani me ani be, zrozum ranisz i hańbisz mnie.
Przecież właśnie widziałem, na mieście bawisz się? Zabij się.
Ciągle czekam. Plac Zbawiciela, chodź zbawić mnie.
Nie będę gryzł ani strzelał, chodź ze mną napić się.
|
|
|
|