 |
|
Bóg wyraźnie jest przeciwko nam.
|
|
 |
|
Chciałabym tak przez przypadek się potknąć i wpaść akurat na Ciebie.
|
|
 |
|
Wstała. Wymalowała rzęsy. Ubrała się i krzyknęła przez okno. - Witaj kolejny dniu zjebanego życia!
|
|
 |
|
nic nie było dla mnie tak ważne, jak to, że mogłam z nim być.
|
|
 |
|
Widzisz go, i wiesz że mógłby zastąpić ci powietrze.
|
|
 |
|
Wiesz, próbuję ci powiedzieć, że cię potrzebuję.
|
|
 |
|
Rzeczywistość nigdy nie dorówna wyobraźni.
|
|
 |
|
Boże broń ją przed wszelkimi potknięciami i trudnościami. Spraw by czuła się jak w raju, bezpiecznie, tak jak nie mogła czuć się na Ziemi. Strzeż przed złem, bądź przy Niej jak rodzina, którą miała właściwie ma do tej pory, nawet gdy jej tutaj nie ma. Nie opuszczaj jej, tak jak zrobił to kto ktoś, przez kogo tak strasznie płakała po nocach. Pilnuj by nie stała się jej krzywda. Po prostu Panie daj jej nowe, pozagrobowe życie. A i jeszcze jedno, mówiła, że chce być kiedyś szczęśliwa, proszę o to, by zaznała w końcu smaku tęczy, żeby znowu uśmiechnęła się tam, gdzie teraz będzie znajdować się już do końca, zasługiwała na to.
|
|
 |
|
' zapomnij ', tak łatwo przechodzi jej to przez myśl, że da się zapomnieć kogoś, z kim spędziło się połowę swojego życia. Te chwilę, zabawne i smutne momenty. Wspólne łóżko, poranki, śniadania, obiady i kolacje. Marzenia o dużym Domie i drogim samochodzie. Wszelki zdjęcia, które robiliśmy by było przyjemnie. Nawet 'nasza' piosenka, przy której się poznawaliśmy. Nie mówię już o nieprzespanych nocach. Rozmowy przy gwiazdach, taniec na deszczu. Mam zapomnieć tez o pierścionku, który miał nas połączyć, tak już ostatecznie aż do śmierci i jeszcze dłużej, przecież takie były plany. Nie, nie wierzę w to, że zapomniałaś tak łatwo, o tym wszystkim, nie mogłaś. Kurwa przecież jestem..
|
|
|
|