 |
|
Wystarczy jedno twoje słowo... Nie nie trzeba słów wystarczy ten wzrok, abym zrobiła wszytko / truskaffkoffa
|
|
 |
|
prawdziwy mężczyzna to taki, który może mieć każdą, a pragnie tylko tej jedynej.
|
|
 |
|
Wiesz kiedy naprawdę kochasz ? Kiedy się do Ciebie nie odzywa , odrzuca
połączenia , a Ty nadal dzwonisz . Kiedy powoduje , że po Twojej twarzy
spływają łzy , a Ty nadal chcesz z nim być . Kiedy budzisz się w
środku nocy i masz ochotę napisać mu sms 'Kocham Cię' chociaż wiesz ,
że odczyta go dopiero rano . `
|
|
 |
|
Nie przeklinam , ja tylko używam kolokwialnego słownictwa w celu wzmocnienia ekspresji mojej wypowiedzi .
|
|
 |
|
Przy pierwszym kieliszku opowiem Ci jakie ma oczy. Po drugim, będę
wtajemniczać Cię w jego niesamowite cechy. Po trzecim, będę przez łzy
opowiadała Ci jak bardzo mnie ranił. Po czwartym będę skakała
wykrzykując jego imię. Po piątym wejdę na dach i zacznę krzyczeć, że
go kocham. Po szóstym zadzwonię i opowiem mu, jak bardzo boli jego
nieobecność i jak bardzo żałuję, że nie ma go przy mnie i nie
widzi,jak po wypiciu siódmego i ósmego kieliszka staję na krawędzi
dachu i daję krok do przodu.
|
|
 |
|
byłoby bardzo fajnie, gdybyś zebrał się na odwagę i powiedział mi prosto w oczy, czego ode mnie oczekujesz. ale po co? ty wolisz, żebym ja miała jakieś swoje głupie domysły. domysłów mogę mieć wiele, lecz pamiętaj, że gdy już zbierzesz się na odwagę, będzie już za późno, bo moje serce będzie miało wyjebane, a ja ci powiem jedno krótkie " wypierdalaj ".
|
|
 |
|
Bądź przy mnie. Kochaj. Przytulaj. Całuj. Broń. Pocieszaj. Rozśmieszaj. Dawaj satysfakcje. Rozmawiaj. Pisz. Dzwoń. Martw się. Tęsknij. Zrozum w każdej sytuacji. Nie obrażaj się. Słuchaj. Ufaj.... :*
|
|
 |
|
Nasze dusze potrafiły znaleźć własny punkt odniesienia, a serca połączyły się w jedność tworząc własny, niepowtarzalny takt. [mamotobie]
|
|
 |
|
Człowieka nie da się zapomnieć ot tak po prostu. Na to trzeba czasu, ale najczęściej i to nie pomaga. / truskaffkoffa
|
|
 |
|
Szliśmy jakąś polną drogą. Za kilkanaście minut miałam autobus powrotny do domu. Wcale jednak nie chciałam wracać, wolałabym zostać z nim. -I całkiem z nim zerwałam - powiedziałam, obserwując jego reakcję. Nie zobaczyłam nic, jedynie delikatnie się uśmiechnął. Tak jak zawsze to robił. -Jak dla mnie związki są do bani - mruknął, chwytając mnie za dłoń. Jego gesty przeczyły słowom. -W sumie masz całkowitą rację - powiedziałam, przygryzając wargę. -Wolne związki są spoko - dodał, z uśmiechem. -Taak... są spoko - powtórzyłam cicho, odwracając głowę w bok. Nie mógł zauważyć jak bardzo chciałam powiedzieć, że się myli. Jak bardzo chciałam spróbować go przekonać. Nie mógł zauważyć sztuczności mojego uśmiechu.
|
|
|
|