 |
|
czasami mam ochotę napłakać do mojego ulubionego kubka z kubusiem puchatkiem, a później wręczyć Ci słomkę i kazać je wypić. patrzyłabym, wtedy na Twoją rzewną minę, spowodowaną ich gorzkim smakiem.
|
|
 |
|
miał w sobie coś co sprawiało, że jego dotyk dodawał mi otuchy na taką skalę, że nawet miesięczna psychoterapia z moim jakże dystyngowanym psychoterapeutą mogła się schować.
|
|
 |
|
spośród tysiąca donośnych krzyków tego miasta, nasłuchuję Twojego szeptu
|
|
 |
|
stoisz i nie mówisz nic, nie oddychasz, nie dotykasz, tylko pachniesz.
|
|
 |
|
A kiedy zmądrzeję, zobaczę sens niewyjaśnionych znaczeń...
|
|
 |
|
trochę za długo nie istniałeś w moim życiu, bym teraz na Twój widok pisnęła i rzuciła się w umięśnione ramiona, nie, nie to już nie ten sam etap naszego życia.
|
|
 |
|
Pokroić jego duszę, posypać pocałunkami, wymieszać z dotykiem dodając szczyptę jego uśmiechu, a na koniec zjeść ze smakiem
|
|
 |
|
ten ból, kiedy zdajesz sobie sprawę, że nie napiszę, a nadal czekasz.
|
|
 |
|
'Na pewno byłoby łatwiej, gdybyś coś zrobił . Cokolwiek...'
|
|
 |
|
Definitywny koniec czekania na coś co nigdy nie nadejdzie, koniec opłakiwania straty przyjaciół, którzy byli wobec mnie fałszywi, koniec czekania aż się do mnie odezwiesz, koniec pieprzonych marzeń o naszej wspólnej przyszłości.
|
|
 |
|
dlaczego zawsze TY coś popsujesz, a Ja muszę naprawić .
|
|
 |
|
a jeśli chodzi o zniszczenie mnie, z radością zobaczę jak próbujesz.
|
|
|
|