 |
|
po prostu już nie wytrzymuję, i to wszystko chyba się rozpadnie, przecież nie da rady utrzymać miłości na głupim "przepraszam skarbie" i po sprawie
|
|
 |
|
Może zadzwoniłabym do Ciebie z budki mówiąc, że zależy mi na Tobie i jest mi smutno...
|
|
 |
|
obiecywałeś, że zrobisz wszystko. owszem, zrobiłeś wszystko bym cię znienawidziła. gratuluję.
|
|
 |
|
ja też mam przecież serce, którego często nie chcesz.
|
|
 |
|
mogłeś 10 razy pomyśleć, zanim spojrzałeś na mnie wtedy.. może gdybym ja pomyślała 10 razy więcej to moje serce skupiło, by się na kimś innym.. na kimś, kto na nie zasługuje.
|
|
 |
|
tęsknisz za nim? - nie, po prostu lubię patrzeć przez okno.
|
|
 |
|
Czy Ty... Ten katar... -Nie nie nie. Nie płakałam! Po prostu się przeziębiłam.
|
|
 |
|
Umalowana wariatka z chorym przyzwyczajeniem do Ciebie...
|
|
 |
|
Zapomniała o oddechu, kiedy dotknął ustami jej warg. Jego skóra pachniała oceaniczną świeżością, jak listopadowe wiatry i mgły. Ich pocałunek trwał całą wieczność, ale i tak nie dość długo. Kiedy rozdzielili się, zapatrzyła się w jego niebieskie oczy, widząc w nich odbicie własnych uczuć.
|
|
 |
|
uczucia nie można było zatamować, nie istniało żadne urządzenie, które mogłoby zablokować jego przepływ albo wypompować wspomnienia, które z jej przepełnionego bezradnego serca wielka falą spłynęły do żołądka i tam zebrały się w żrącą kałużę kwasu.
|
|
 |
|
miałam dzisiejszej nocy siedemdziesiąt tysięcy snów. żaden nie był o Tobie.
|
|
|
|