 |
gdybyś wiedział jak bardzo mnie wkurwiasz, to sam byś sobie przypierdolił.
|
|
 |
Emanował namiętnością skroploną winem. Wiem, że pachniał jak Paryż, choć nigdy tam nie byłam. Wciąż patrzyłam na Niego, żeby przed zakończeniem ukraść Jogo choćby jedno krótkie spojrzenie. On co jakiś czas rozglądał się na boki, jakby czuł, że tu jestem i chciał mnie wytropić.
|
|
 |
Uwielbiałam Jego lekki, dwudniowy zarost, pełne usta i roziskrzone na mój widok szmaragdowe tęczówki. Ubóstwiałam sposób w jaki Jego dłonie przemieszczały się po moim brzuchu, biodrze, a język nakreślał skomplikowaną trasę począwszy od mojej szyi, aż po obojczyki. Kochałam, kiedy od tak łapał mnie za dłonie, przyciągał do siebie i zamykał w szczelnym uścisku napawając poczuciem tak cudownego bezpieczeństwa.
|
|
 |
i mów sobie o Niej co chcesz, ale wskoczyłbyś za Nią w ogień - sam wiesz.
|
|
 |
oczy zapłoną jak płomyki świec, wszystko porzucisz, żeby do mnie biec.
|
|
 |
Opowiem Ci pewną historię. Historię wielkiej miłości i wielkiej zdrady. Historię namiętności i chciwości, potęgi i żądzy.
|
|
 |
Twój słodki szept, w samym środku nocy.
|
|
 |
masz oczy którym ufam ; *
|
|
 |
i kocham Twój delikatny dotyk, jak aksamit.
|
|
 |
czasem jesteśmy jak świeczki na wietrze, często nie wiemy czy rozum, czy serce.
|
|
 |
uwielbiam widok, kiedy się spalasz, kiedy niszczy Cie tęsknota i miłość do mnie, którą niegdyś odrzuciłeś.
|
|
 |
szczęście uśmiecha się do mnie podejrzanie świetnym uśmiechem
|
|
|
|