 |
jesteś moim promyczkiem, moim szczęściem, moją podporą, moją nadzieją, moim uśmiechem, moją powierniczką tajemnic, moim psychologiem, moją siostrą, moim pocieszeniem, moim serduszkiem, moją jedyną miłością, moim zbawieniem, moim aniołem, jesteś nawet moją lampką nocną, jesteś wszystkim tym co potrzebne mi do życia, jesteś najlepsza, JESTEŚ MOJĄ PRZYJACIÓŁKĄ.
|
|
 |
Kocham sposób w jaki się uśmiechasz, to jak zawstydzony, uciekasz wzrokiem, gdy przyłapię Cie na tym jak na mnie patrzysz. Kocham, gdy nieśmiele odgarniasz moje włosy i całujesz mnie w policzek, gdy pewnie trzymasz mnie za rękę, jakbyś trzymał cały świat, sposób w jaki trzymasz mnie w ramionach, jakbyś sobą chciał obronić mnie przed całym złem.
|
|
 |
Twoje usta, kształt ich, układ warg, uśmiech. Wielkość źrenic, kolor tęczówek, szybkość opadania powieki, długość rzęs, paraliżujące spojrzenie, oczy. Policzek, zarys kości policzkowych tak wyraźny, delikatny zarost, ten cudowny rumieniec dodający Ci uroku, Twoja twarz i mimika. Twoja klatka piersiowa, aksamitna skóra, ciało przesiąknięte perfumami, które tak idealnie koją moje zmysły. Zarysowane mięśnie brzucha, dostęp do Twojego serca, silne ramiona, mocny uścisk, moje miejsca niezaprzeczalnego bezpieczeństwa. Odruchowe przygryzanie wargi i puszczanie oczka, chęć pokusy i wymuszenia zbliżenia moich ust do Twoich warg. Twój głos, sposób wymawiania słów, układ wyrazów w zdaniach, prostota i mętlik, wypowiedzenia odrzucające lęki. Sposób poruszania, ten pewny krok, głowa wysoko w górze w parze z zaciśniętą pięścią. Twoje nerwowe plątanie słów, przyspieszone wypowiedzi i nadzwyczajna gestykulacja, udowadnianie swoich racji, stłumiony krzyk, szept. Cały Ty, mężczyzna tak nieosiągalny.
|
|
 |
poznalem ja gdy leciala pewna piosenka . Od tamtej pory gdy tylko ja uslysze , zatrzymuje sie , zamykam oczy i wspominam . Tp tylko glupi bas ktory porusza w Tobie uczucia . Jej slowa chloniesz jak nic innego , i nawet jesli juz ucichla to gdzies tam dalej gra w Tobie .
|
|
 |
2 dziewczyny nazywały się przyjaciółkami ,chociaż w koło multum ludzi robiła wszystko zeby zniszczyć tę znajomość. Nie dały się ! coś jakieś magiczne coś ciągnęło je do Siebie. mimo mnóstwa kłótni potrafiły ze sobą rozmawiać godzinami. Zaufać drugi raz to dla nich żaden problem. starały się iść na przekór wszystkim aby dokończyć to co zaczęły. Dokończyć wspólny marsz przez życie. ♥
|
|
 |
żyła jak każdy miała swoje problemy i radości, rozumiała to ale nigdy nie potrafiła się pogodzić z tym ze jej chlopak pali. nie rozumiała dlaczego potrzebuje używek do kochania jej. Walczyła z nim długo żeby przestał palić tą jebaną trawę. niestety nie potrafił dla niej z tego zrezygnować. Odczucia po zażyciu narkotyku było zbyt silne. Poszła z nim na ugodę żeby ograniczył a w zamian nie powie już o tym ani słowa. mijamy tygodnie a ona niszczyła się psychicznie patrząc na jego zjaraną mordę . Nie potrafiła sobie z tym poradzić z dnia na dzień uspokajała się fioletowymi pigułkami. On przestał zauważać jej cierpienia nie liczyło się dla niego nic po za zielskiem. Mimo wielkiej miłości nie potrafiła mu pomóc.Nie potrafiła pomóc sobie ,zostawiła go ze swoją kochaną Marysią i już nigdy więcej nie złapała oddechu zaciskając sznurek od jego bluzy w ogół szyi .
|
|
 |
Tyle chciałabym c powiedzieć, ale nie bardzo wiem, od czego zacząć. Może od tego, że cię kocham? Albo, że dni, które spędziłam z tobą, były najszczęśliwszymi dniami w moim życiu? Lub że w tym krótkim czasie, od kiedy cię poznałam, doszłam do przekonania, że jesteśmy jak te dwie połówki jabłka, stworzeni po to, aby być razem?
|
|
 |
Zastanawiam się nad tym wszystkim i jak zwykle wraca do mnie wspomnienie wspólnie spędzonego czasu. Cofam się pamięcią do chwili, kiedy się to zaczęło, ponieważ wspomnienia to jedyne, co mi pozostało.
|
|
 |
Jestem tutaj, by cię kochać, trzymać w ramionach, chronić. Jestem tutaj, by uczyć się od ciebie i otrzymywać twą miłość. Jestem tutaj, bo nie ma innego miejsca, w którym mógłbym być.
|
|
 |
po dłuższej chwili odpowiedział "a u mnie? u mnie też, też wszystko ok". w głowie miałam setki pytań 'po co dzwoni, czego chce, może jednak chce wróć', wydusiłam z siebie "a po co dzwonisz, coś chcesz, że się odezwałeś, coś się stało cz.." przerywając mi, odpowiedział, że musimy się spotkać, że przeprasza mnie za wszystko co zrobił, że ciągle o mnie myśli i doszedł do wniosku, że to co zrobił było błędem. a ja? pomimo tego, że tak bardzo cierpiałam, że to co powiedział tak bardzo chciałam usłyszeć odpowiedziałam zwyczajnie, na luzie "ja też przepraszam, ale nie możemy się spotkać. nie chcę przeżywać znów tego samego męczącego końca, który nastąpi po kilku miesiącach, bo Ci się znudziło. nie jestem zabawką" po czym się rozłączyłam. nie, nie byłam szczęśliwa z tego powodu, że tak powiedziałam, bo chciałam Go, bardzo. ale w tamtym momencie poczułam satysfakcję, zdałam sobie sprawę, że nie warto przez kilka miesięcy być szczęśliwą, po czym cierpieć dwa razy tyle. nie w tym sens. / cz2
|
|
 |
wstałam. od razu w głowie 'największy błąd, wstałam..' dzień zapowiadał się jak każdy inny, nudny, szary, nic nie znaczący. poszłam do szkoły, przemęczyłam osiem lekcji, spaliłam dwa szlugi, weszłam do domu, od razu znowu zawitałam w łóżku ze słuchawkami w uszach. przysnęło mi się. nagle w moich uszach rozprzestrzenił się dzwonek, oznaczający połączenie wykonywane do mnie. z grymasem na twarzy spojrzałam na wyświetlacz telefonu. momentalnie byłam na nogach, chodząc od ściany do ściany. to był Jego numer. pomimo tego, że już nic nas nie łączyło, nawet normalne koleżeńskie cześć, jego numer znałam na pamięć. przyciągnęłam palcem po wyświetlaczu zieloną słuchawką w prawą stronę, odbierając. wykrztusiłam z siebie marne "halo" i nagle czułam jakbym miała nogi z waty. usłyszałam Jego głos, tak bardzo mi znajomy. "cześć, co u Ciebie", w szybkim tempie odpowiedziałam "wszystko dobrze, a u Ciebie?" zapadła cisza.. / cz1
|
|
 |
tęsknię, nawet nie wiesz jak bardzo. jak serce staje mi w gardle, gdy widzę Cię z nią.
|
|
|
|