 |
|
Obiecaj mi, że kiedyś pokażesz mi ten uśmiech. Ten taki tylko dla mnie. Ten warty milion dolarów.
|
|
 |
|
jak kieszonkowiec, ostatnie złudzenia ci kradnę
|
|
 |
|
Znam wielu ludzi,niektórzy są fałyszwi,uwierz, a skąd wiesz może właśnie teraz o tobię mówię?
|
|
 |
|
nawet mój cień boi się podążać za mną
|
|
 |
|
wstał, chciał podejść, pocałować, lub przytulić chociaż.
może to znieczuli mu tą pustkę od środka.
ale gdy już podchodził, spojrzała mu w oczy..
jakby go nie znała, choć pamiętała o tym, co zrobił
|
|
 |
|
on liczył pieniądze, tyrał na budowie..
i nie myślał o niej, choć pustkę miał w sobie
|
|
 |
|
do tańca ją poprosił, choć hakiel z niego żaden..
a ona z cichopek to miała biust, nie taniec
|
|
 |
|
on się jej przyglądał, ona spokojna na zewnątrz.
w środku nie już, bo coś ma w tym swoim spojrzeniu
|
|
 |
|
i chyba myślałem, że znasz mnie. i chyba wierzyłem głęboko.. ale jestem przecież tak niedorosły i zbyt niedojrzały, żeby być z tobą
|
|
 |
|
i czuję się kurwa całkiem żałosny, gdy myślę o tobie nocą i błądzę
|
|
 |
|
minęły dni, minęło sporo. moje życie, moje wybory. tak bardzo chciałem być z tobą i zawsze być już czuły i dobry
|
|
 |
|
tęsknie za twoim ciepłem i ciałem, wciągnąłbym kreskę, choć jest poniedziałek
|
|
|
|