 |
|
jestem niefajnym dzieckiem, za innym, aby ludzie mnie zaakceptowali.
|
|
 |
|
to pustka , którą rozdajemy codziennie , mijając się na zatłoczonych ulicach. to kawałki serc przekazywane z rąk do rąk , których nie potrafimy połączyć.
|
|
 |
|
nie chciała mówić o Nim. bała się , że usłyszą w niej bicie Jego serca.
|
|
 |
|
i choć tyle tyle tu miejsc i taki tu zgiełk. w tym mieście tak bez Ciebie pusto jest.
|
|
 |
|
pierwszy raz zobaczył łzy w moich oczach. wie , że też czasem płaczę. że cholernie łatwo może mnie zranić. że nie jestem twarda i wiecznie szczęśliwa. i cholernie cieszę się , że to wie.
|
|
 |
|
posłuchaj , skarbie.. z sercem jest tak , jak z huśtawką. fakt , że ktoś z niej spadł , nie znaczy , że nikt inny nigdy już na niej nie usiądzie.
|
|
 |
|
nie możesz płakać , rozumiesz ? nie pokazuj mu słabości. on i tak wie , że Ci nadal zależy. nie kompromituj się. wbijaj paznokcie w ściany , zatapiaj się w poduszkach , uduś swój krzyk. możesz zrzucać doniczkami z balkonu. tylko nie płacz , nie wolno Ci pokazać słabości.
|
|
 |
|
- tęskniłem. coś mnie ominęło przez ten czas ? – spytał , stając w jej drzwiach , ze słonecznikiem w dłoni , jednym z najszczerszych uśmiechów na twarzy i blaskiem w oczach identycznym jak jeszcze niedawno temu.
- nie - odpowiedziała - nic poza wieloma łzami , kilkoma nieprzespanymi nocami , dresami ubrudzonymi od czekoladowych lodów i mnóstwa beznadziejnych " będzie dobrze " , które nagle , teraz , nabierają sensu.
|
|
 |
|
Życie ma słodko-gorzki smak Jacka Danielsa z Colą
|
|
 |
|
Ogarnia mnie stres, wiesz jak jest
schować się gdzieś przed niepokojem,
który dręczy moją głowę
|
|
 |
|
Byle do nocy za szmaty zaciągnąć dzień jak rolety i zamknąć oczy.
Wtedy jest trochę lepiej, choć czasem dużo gorzej.
Budząc się w ciemności bez władzy w ciele i czując trwogę,
nie możesz nawet krzyknąć, coś siedzi ci na piersi.
To trwa chwilę, ta chwila mija ale to chwila śmierci.
|
|
 |
|
Nie jest dobrze, na chuj mam udawać że niby ta?
Rzygać mi się chce, chce mi się być i winić świat.
Nie jest dobrze, czas zamiast leczyć zaraża mocniej,
rzucam gówno, gówno zatacza okręg i wraca do mnie.
|
|
|
|