 |
|
Proszę nie szarp mojego Serca.. Jeszcze bije w nim nadzieja.
|
|
 |
|
Teraz nie potrafię, od tak "przyjąć na klatę", że prawda jest całkiem inna..że Ty jesteś całkiem inny niż mi się wydawało. //bereszczaneczka
|
|
 |
|
I tak wiele jest momentów w ciągu dnia, których pustkę mógłbyś wypełnić tylko Ty.. //bereszczaneczka
|
|
 |
|
Jak można tak po prostu odejść i pozostawić po sobie tylko tysiące wspomnień? //bereszczaneczka
|
|
 |
|
Proszę Cię nie odkładaj mnie na jutro. Nie chce być "tą drugą" sprawą, rzeczą czy czymkolwiek innym.. Nie chce, po prostu NIE CHCE być "ewentualnie", tylko "przede wszystkim" //bereszczaneczka
|
|
 |
|
Powoli ogarnia mnie nienawiść.. i to tylko dlatego, że nie potrafię jednak pozbyć się Miłości, która tak głęboko utkwiła w moim Sercu. //bereszczaneczka
|
|
 |
|
Chciałabym spotkać tego kto powiedział, że czas leczy rany....chciałabym żeby spojrzał w moje „szklane”, puste oczy.,....przesiąknięte cierpieniem, w oczy odarte z resztek nadziei, marzeń i złudzeń.....i z przekonaniem powtórzył swoje optymistyczne, magiczne słowa...”czas leczy rany".
|
|
 |
|
Potrzebuję powodu, żeby iść dalej. Mógłbyś?? //bereszczaneczka
|
|
 |
|
Wymieniasz mi Jego mankamenty, tak jakbym w ogóle miała jakieś prawo mieć wyrzuty za to, co było, tym bardziej, że moje zachowanie nie odstawało na zbyt dużą skalę. Przedstawiasz mi zaciekle, o dziwo nie na piśmie, szereg Jego wad. Mówisz mi, jaki to nieidealny jest, jak wiele brakuje Mu do człowieka jaki marzy się Tobie, a ja uśmiecham się ironicznie - dobrze, kochanie, bo to dla mnie ma być najlepszy, nie dla Ciebie.
|
|
 |
|
Trzy miesiące temu? "I znów słyszę jego imię z Twoich ust, popierdoliło Cię", "rób co chcesz, ale wiesz jak to się skończy", "Twoja sprawa, lecz zobaczysz, będziesz cierpieć". Wszyscy, którzy wątpili w Niego, we mnie, w nas, w tą więź, w te uczucia - z wiernością wśród priorytetów, którą stawialiście pod największym znakiem zapytania, pierdolcie się.
|
|
 |
|
A to, co było takie nie tak i co zmieniło się teraz, wpływając zarazem na całe moje życie, jest w pewnym stopniu dowodem na to jak kurewsko ważny dla mnie jest.
|
|
 |
|
Wkurza i śmieje się, i jest tak dziwnie zazdrosny, i puszcza moją dłoń, by chwilę potem znów robić miejsce na moją w swojej kieszeni. Zadaje głupkowate pytania, czy aby na pewno nie chcę siedzieć na innych kolanach, po czym muska moje wargi. Żegna się ze mną całusem i już ma odchodzić, wraca, łącząc nasze usta na kolejne kilka minut, a potem przyciąga mnie do siebie bardziej, szczelnie obejmuje rękoma. Kilka swobodnych muśnięć, zaciska swoją dłoń na mojej i pada to cholerne "kocham Cię", i wymiękam.
|
|
|
|