 |
|
Ciągle czekam. Może na jeden SMS, może na jedną wiadomość na gadu-gadu, może na jeden znak. Na jeden jedyny cholerny znak od Ciebie, który znaczy więcej niż wszystko inne.
|
|
 |
|
`. do szczęścia nie potrzebowała wiele : cichy kąt , telefon i darmowy pakiet SmS'ów do niego ` . To wszystko aby być szczęśliwą !
|
|
 |
|
` z tego 'szczęścia' to aż się skakać chce... najlepiej z mostu i pod pociąg
|
|
 |
|
` znowu ma inną? - tak... znowu jedna z tych ' na zawsze razem, skarbie
|
|
 |
|
właśnie teraz, gdy udało mi się okiełznać moje irracjonalne serce przychodzisz po raz kolejny, niszcząc silną wolę mojego mięśnia pompującego krew.
|
|
 |
|
znowu patrzysz na mnie tym uwodzicielsko speszonym wzrokiem, mówiąc mi jaka jestem nieziemska. nabieram się po raz kolejny, wiedząc jak łgasz. zdając sobie sprawę, że wchodzenie drugi raz do tej samej rzeki jest absurdem. skazywać się na cierpienie w imię miłości? mimowolnie - jak najbardziej.
|
|
 |
|
`zbyt mocno Cię chcę.. ` / dwór. sms.
|
|
 |
|
Lecz Ty , mój piękny panie , który kompletnie zdewastowałeś me wnętrze , mą psychikę i pozbawiłeś do cna z uczuć , rozpocząłeś coś , co miało trwać tak krótko i zgasnąć też nagle . Coś , co wybuchło wysoko ogniem ponad chmury . Ogień ten spalił całe moje życie , i odtąd nie mogę o Tobie zapomnieć . Ależ kogo to obchodzi , zapewne w szczególności nie Ciebie ..
|
|
 |
|
. i wykrzycz mi w twarz, że tamten pocałunek na łące o północy też był pomyłką.! :( '
|
|
 |
|
w moim życiu będę Cię potrzebować, nie pytaj dlaczego.
|
|
 |
|
*ODCHODZĘ. TAK, TAK. NA JAKIŚ CZAS ODCHODZĘ Z MOBLO. WIĘC W NAJBLIŻSZYM CZASIE NIE BĘDĄ SIĘ POJAWIAĆ NOWE WPISY NA MOIM PROFILU. MOŻE WRÓCĘ, RACZEJ. DZIĘKUJĘ WAM ZA WSZYSTKO. BYŁO MI BARDZO MIŁO, PRZEBYWAĆ TU Z WAMI I DZIELIĆ SIĘ TYM CO CZUJĘ. UBÓSTWIAM WAS I DZIĘKUJĘ JESZCZE RAZ. TRZYMAJCIE SIĘ CIEPŁO ;*. abstracion.
|
|
 |
|
'jestem desperatką. z brakiem jakiejkolwiek racjonalności. budzę się w środku nocy i biorąc szklankę mineralnej do dłoni pałętam się po całym domu z nadzieją, że w końcu zgubię Cię gdzieś po drodze. otwieram okno mojego pokoju na oścież nie zważając na deszcz. siadam na parapecie, zachłystując się chłodnym powietrzem. wpatruję się w księżyc, który jest równie beznamiętny jak Twoje źrenice na mój widok. wychylam się za okno. czuję jak wiatr lekko podwiewa moje włosy, a deszcz delikatnie uderza o moje powieki. świat z takiej wysokości w środku nocy, wygląda niezwykle. zapomnę tak jak obiecałam. pozbędę się podświadomości w której gościsz na stałe. poddaję się. z miłością nie wygram. kochałam Cię. dotrzymuję obietnicy. zapominam.' - przeczytał z trudnością rozmazane literki atramentu na kawałku papieru, leżący na owym parapecie. znajdując ją ówcześnie martwą na chodniku przed jej własnym domem. sąsiedzi zeznali, że spadała z okna krzycząc Jego imię.
|
|
|
|