 |
|
Spraw by przestał padać deszcz. Niech zza tych burzowych chmur wyjdzie słońce, które oświetli nam drogę do lepszego jutra.
|
|
 |
|
Mogłabym zginąć byleby ocalić Ciebie. Oddałabym za Ciebie życie bez zastanowienia.
|
|
 |
|
Nie mów, że się ułoży, jeśli wiesz, że to bzdury. Nie dawaj mi nadziei, że będzie dobrze, bo czuję, że nad moją głową wiszą same ciemne chmury. Zawaliło się wszystko, nie ma ratunku, zostaje nam jedynie głupia nadzieja, bo ona tylko ostatnia umiera. Ja umrę - u Ciebie nadzieja zostanie. Nadzieja? W co? Zmartwychwstanie? To komiczne przecież i nadzieja zgaśnie. Może nie z dnia na dzień, ale z czasem zginie. Wtedy nie zostanie po nas nic, bo przecież jedno będzie już nieżywe. Z naszej miłości zostaną wspomnienia, ale co z tego, przecież one też kiedyś będą nieważne. Wtedy powróci znów nadzieja - nadzieja, we wszystko co ważne.
|
|
 |
|
Za pomocnika będzie robił kalendarz, dzięki niemu dokładnie rozplanuję, kiedy mogę pozwolić sobie na to, by o Tobie pomyśleć. Będę trzymała się dokładnie ustalonych godzin. Wraz z kolejnym dniem będę zmniejszała czas o 10 minut. Właśnie w taki sposób się z Ciebie wyleczę... Zabawne, prawie sama uwierzyłam w to, że o Tobie zapomnę.
|
|
 |
|
Od jutra zacznę wszystko jeszcze raz. Obudzę się i pierwsze słowa, które wypowiem to "Ten dzień będzie dobry". Wstanę, zaparzę zieloną herbatę, wezmę kartkę i długopis - zacznę pisać. Zacznę pisać o motylkach, tęczy, kwiatkach, a znów pewnie skończę na Tobie, aż w końcu na pisaniu o śmierci. Znów spalę kartki nad zapalniczką, usiądę w kącie i zacznę płakać. Gdy zabraknie mi łez, postanowię co będzie jutro. A mianowicie : Od jutra zacznę wszystko jeszcze raz. Obudzę się i pierwsze słowa, które wypowiem to "Ten dzień będzie dobry". Wstanę, zaparzę zieloną herbatę...
|
|
 |
|
Daj mi księżyc, wprowadź w posiadanie każdej gwiazdy i całego nocnego nieba. Oddaj mi słońce, każdą chmurę. Pozwól mi kontrolować pogodę. Wywoływać burzę, deszcz i grad. Daj mi władzę, by na pstryknięcie palców spadł meteoryt, bądź pojawiła się tęcza. Spraw, bym mogła kontrolować wszystko co dzieje się dookoła.
|
|
 |
|
Znów mnie ranisz - to zupełnie tak jakbyś sypał garść piachu na moją trumnę, którą właśnie zakopują. Pomagasz w stopniowym wykańczaniu mnie. Mówisz co innego, robisz co innego. To zaufanie, które kiedyś do Ciebie miałam dziś się nie liczy. Dziś mnie tu nie ma, jestem tam, gdzie nikt nie dosięga.
|
|
 |
|
Dzisiaj jesteś, jutro znów Cię nie ma. Nie nadążam już za Twoim tokiem postępowania. Jesteś, odchodzisz, wracasz - oto schemat, który ciągle powielasz.
|
|
 |
|
Oddam serce w dobre ręce. Jest jednak jeden maleńki problem. W chwili obecnej moje serduszko przypomina puzzle, które trzeba poskładać. Jeśli tylko kupisz moje puzzle miłością, pozwolę Ci je ułożyć. Obiecaj mi jednak, że nie pozwolisz, by serce kiedyś znów się rozpadło. Obiecaj, że nie będę musiała szukać kogoś, kto znów je poskłada w jedną część.
|
|
|
|