 |
to Cię zabija. to wszystko. kawałek po kawałeczku. nie tak, że od razu wyrywa Ci 9/10 część serca. codziennie po trochu. ale najgorsze jest w tym wszystkim to, że to wszystko czujesz. bardzo dokładnie. każdą część, która odchodzi i mówi Ci "wypierdalam stąd". chcesz to jakos stłumić, opanować. ale to jest jak domino. wszystko wali się jednym ciągiem. chyba że włożysz palec między jedną a drugą kostkę domina. wtedy to wszystko cichnie. ale to co odeszło, nie wróci. i zobacz. masz resztę kostek. te które Ci zostały. jest ich niewiele w porównaniu z poprzednimi. ale powiedz sama jeśli wszystkie by runęły i to oznaczałoby koniec wszystkiego, czy nie bałabyś się o tamtą resztę? nie bałabyś się o tą cholerną resztę która Ci została? te kostki to uczucia. i ja wiem, że robię źle budując w okól nich pancerną szklaną klatkę. nie dopuszczając do nich niczego. ale nadal jest strach że kiedyś przyjdzie ktoś i ją rozbije młotkiem
|
|
 |
Nie chcę wierzyć w słońce tuż po burzy, bo nadzwyczajnie go nie potrzebuję, nie potrzebuję ciepła jego promieni, ani tego, że znów będzie na parę chwil, by o zachodzie niepostrzeżenie zniknąć. Nie potrzebuję nadziei na lepsze jutro, definicji szczęścia czy sprostowań uczuć, nie potrzebuję niczego, bo dziś, nie mam już nic.
|
|
 |
Jego uśmiech i pocałunki. znów mnie całował, a ja oszalałam - pragnęłam ich najmocniej na świecie, a jednak wiedziałam, że ten ból, który w tej chwili czuję, przyjdzie i będzie kazał mi płacić za te idealne chwile. wiedziałam, a mimo to pragnęłam Go z całego serca.
|
|
 |
opiera się o moje ramię. uśmiecha się łagodnie i dotyka mojej dłoni. nie wiem jak opisać tą chwilę. mogłabym umrzeć ze szczęścia. błogostan, w którym jest tak blisko mojego serca, gdy w każdej komórce mojego ciała czuć jego zapach. szalone minuty przepełnione słodką radością, szaleńczą, wariacką miłością. i choćby następny raz miał nastąpić dopiero za kilka dni, miesięcy, lat. a nawet nigdy już - każda sekunda jest najpiękniejsza na świecie.
|
|
 |
"przez pryzmat czasu patrzę na Nas, na każdy z tych szczerych uśmiechów, przepełnionych prawdziwym szczęściem, na wszystko to co teraz nadal mogłoby być wspólne. na tamte chwile, kiedy liczyła się jedynie obecność, kiedy to liczyliśmy się jedynie My, te chwile miały trwać już wiecznie, a nie tak po prostu, po chwili, przeminąć bezpowrotnie. przecież mieliśmy być, bez względu na wszystko inne, pamiętasz? "
|
|
 |
Nie chciało mi się już spać i patrzyłem na gwiazdy. Byłem trochę głodny, ale więcej myślałem. Zawsze dużo myślę, ale wtedy bardzo dużo. Ale najwięcej tęskniłem. Myślę, że za Tobą, bo Ty może nic nie wiesz albo wiesz trochę. Tęskniłem nieprzebranie, nieprzebranie i myślę, że ktoś tam daleko, pod tym samym niebem musiał też za mną tęsknić, a jeśli spał, to musiał się zbudzić, bo to niemożliwe, żebym nikogo nie trafił w serce w tamtym środku nocy, sercu nocy.`
|
|
 |
Była druga nad ranem a ja zalana łzami siedziałam skulona na łóżku i marzyłam o tym by być kimś innym. moje życie nie miało sensu. nagle usłyszałam uderzenie a mój wzrok powędrował w stronę okna. ani przez chwile nie miałam wątpliwości czym były spowodowane te dźwięki.podeszłam do okna, odsłoniłam firankę i zobaczyłam na parapecie resztki śniegu. spojrzałam na chodnik i przez małą chwile na mojej twarzy pojawił się uśmiech, poczułam się jak za dawnych lat kiedy przychodził do mnie i zamiast jak normalni ludzie używać dzwonka wolał rzucać w moje okno śnieżkami. wyciągnęłam rękę żeby mu pomachać, ale w ostatniej chwili zmieniłam zdanie i otworzyłam okno. poczułam płatki śniegu na moich policzkach, ale to w tej chwili było najmniej istotne. "czego chcesz?" krzyknęłam na on podniósł do góry butelkę wódki i z niezrozumiałą dla mnie złością powiedział "chciałem tylko sprawdzić czy mógłbym jeszcze naprawić to co spieprzyłem"
|
|
 |
Uciekałam, kiedy tylko sprawy zaczynały się komplikować, ponieważ żyłam w przeświadczeniu, że wszystko i tak skończy się tragicznie. Jedyna forma kontroli, jaką stosowałam, to decyzja, by odejść, zanim ktoś odejdzie ode mnie.
|
|
 |
Kocham Cię. Najbardziej na świecie. Nie potrafisz sobie nawet wyobrazić jak wiele cennych chwil Ci zawdzięczam. Jak wiele w stanie byłabym oddać. Obym nigdy nie musiała.
|
|
 |
Przepraszam, że pojawiłam się w Twoim życiu. Przepraszam, że odeszłam, bez żadnego wyjaśnienia. Przepraszam, że nie potrafię nawet z Tobą porozmawiać. Przepraszam, ale gdybym mogła cofnąć czas, zrobiłabym to znów. Przepraszam, że nigdy nie dowiesz się jak bardzo Cie kochałam. Przepraszam, że nigdy tak naprawdę nie byłam blisko Ciebie.
|
|
 |
Za każdym razem, gdy się pokłócimy i później oboje milczymy przez dłuższy czas, zastanawiam się po co to robimy ? Przecież oboje doskonale wiemy, że nie możemy bez siebie żyć.
|
|
|
|