 |
|
czy z wieczora czy tez z rana ogarnia nas mania jarania
|
|
 |
|
tyton hasz skun juz sama nazwa głosi matka natura w postaci narkozy daje radosne chwile zwane hajem marihuana uspokaja niweluje zamęt
|
|
 |
|
skrec se skreta z samego rana to jak poranna zaprawa
|
|
 |
|
jaram dar od Pana dla nas jebac zakaz
|
|
 |
|
biore w swe rece ziolo krusze krece i pale stale trzy buchy sciagam w obieg puszczam podaje dalej wysmienicie czuje sie po tym doskonale.. roluje dalej.. bedzie jarane ; d
|
|
 |
|
wszyscy razem dookola zanurzeni w dymie
|
|
 |
|
nigdy nie pytaj o co tu chodzi gruby blant twe cisnienie zlagodzi
|
|
 |
|
wole sie nastukac znalezc sie na wyzynie wiesz o czym mowie slowo za slowem plynie
|
|
 |
|
Bawimy się w jakiś pieprzony teatrzyk, zakładamy maski i udajemy emocje. To cholerstwo tak weszło nam w krew, że nie potrafimy być szczerzy nawet wobec najbliższych.
|
|
 |
|
wolałam kłamać, że jesteś mi obojętny. bo ludzie na których nam zależy, odchodzą najszybciej.
|
|
 |
|
rzuciłeś mnie na łóżko, skrupulatnie całując moją szyję. Twoje ręcę badały każdy centymetr mojego ciała, a Twój oddech przesiąkał do cna rozkoszą. właśnie wtedy zrozumiałam, że kochasz moje ciało. tylko je. że dusza czuje się ewidentnie pominięta. żałuję, że się nie myliłam. żałuję, że kiedy doszłam do owego wniosku i chciałam po prostu wstać i wyjść, Ty mi na to nie pozwoliłeś. i dokończyłeś miłość. miłość względem mojego ciała. wbrew mojej duszy.
|
|
 |
|
z własnej inicjatywy tracisz kogoś kto był dla Ciebie wszystkim. udając przed samą sobą, że sobie bez niego poradzisz - zrywasz bo nie jest dość dobry. właśnie wtedy zaczynasz się dusić, jakby ktoś jednym przecięciem odciął Ci dopływ tlenu. właśnie wtedy na klatkę piersiową spada Ci gigantyczny głaz, a Ty nie wychodzisz z pokoju, łudząc się, że po za nim jeszcze dogłębniej będzie do Ciebie dochodzić, że jego już nie ma.
|
|
|
|