 |
|
Nadal nie wiedziałam, jak bardzo on jest szalony, jak bardzo żyje marzeniami; że nie chce istnieć w tej rzeczywistości, a tylko przenosi ją w swoje sny i marzenia, jak demoniczny elf, który karmi swój warsztat tkacki nitką z rzeczywistego świata, tak by móc z tego utkać własny wszechświat na podobieństwo pajęczej sieci.
|
|
 |
|
-Co robisz -Wrzucam go z głowy ! -Stojąc do góry nogami ? -No inaczej nie chcę wyleźć.
|
|
 |
|
to tylko krok by pomyśleć i się cofnąć, zatrzymać w gardle słowo, które może kogoś dotknąć.
|
|
 |
|
Miał na sobie te same rzeczy co poprzedniego dnia, pogniecione i zaniedbane. Była to dziwnie- przypadkowa myśl, która sprawiła, że chciałam robić głupie rzeczy, jak czesanie jego włosów i wybieranie mu odzieży na każdy dzień. I wtedy nakarmić go. I przytulić. I pocałować. I… w duchu przewróciłam oczami.
|
|
 |
|
teraz stale było jej zimno. jakby zamarzała od środka. i to ciągle zmęczenie. już rano musiała walczyć ze sobą, żeby wstać z łóżka, a potem było jeszcze gorzej. z każdym dniem było gorzej. a ona nie umiała tego powstrzymać.
|
|
 |
|
To on zawsze był tym od gadania, pocieszania i mówienia, że wszystko będzie zajebiste jak stepujące misie.
|
|
 |
|
- Kocham Cię. - nie żartuj ze mnie, proszę.
|
|
 |
|
-Padnij do stóp i powiedz, że kochasz! Padnij do stóp i powiedz, że kochasz! Padnij do stóp i powiedz, że kochasz! Padnij do stóp i powiedz, że kochasz! Padnij do stóp i powiedz, że kochasz! - Co ty robisz? - Ćwiczę na wypadek gdyby wrócił... - Ale on raczej nie wróci ...
|
|
 |
|
- Życie jest okrutne. - powiedział Klaun i ze łzami w oczach narysował uśmiech na twarzy.
|
|
 |
|
Cappuccino posypane amfetaminą.
|
|
 |
|
24 godziny o pustym sercu.
|
|
 |
|
czarna kawa z cukrem, histeryczne zapędy i papieros jeden za drugim. niemiłosiernie ciągnący się czas, powrót do domu, zebranie z podłogi ubrań, tabletka uspokajająca. nie jestem pewna, czy o takie życie mi chodziło...
|
|
|
|