 |
jak wygląda świat, kiedy życie staje się tęsknotą? wygląda papierowo, kruszy się w palcach, rozpada. każdy ruch przygląda się sobie, każda myśl przygląda się sobie, każde uczucie zaczyna się i nie kończy, i w końcu sam przedmiot tęsknoty robi się papierowy i nierzeczywisty. tylko tęsknienie jest prawdziwe, uzależnia. być tam, gdzie się nie jest, mieć to, czego się nie posiada, dotykać kogoś, kto nie istnieje. ten stan ma naturę falującą i sprzeczną w sobie. jest kwintesencją życia i jest przeciwko życiu. przenika przez skrę do mięśni i kości, które zaczynają odtąd istnieć boleśnie. nie boleć. Istnieć boleśnie - to znaczy, że podstawą ich istnienia był ból. toteż nie ma od takiej tęsknoty ucieczki.
|
|
 |
a tak serio to ja Go nie kocham. wcale nie mdleję na widok iskierek w Jego błękitnych oczach, wcale nie przepadam za Jego toksycznym zapachem, wcale nie myślę o Nim bez przerwy i w ogóle nie lubię Jego namiętnych ust. Mówiła , krzyżując palce./ jajebie..
|
|
 |
spowoduje to, że któregoś dnia przechodząc niedaleko mnie spojrzysz i pomyślisz sobie "kurwa, ile ja straciłem" .
|
|
 |
ujrzenie Cię na korytarzu równa się na chwilę obecną z cudem. jednak, kiedy już po dwóch tygodniach przerwy pojawiasz się, nadchodzą te niepowstrzymane arytmie serce, przyśpieszony oddech. za każdym razem, nie mogę powstrzymać się od kilkunastu zerknięć w Twoim kierunku. obserwuję Cię, widzę te idealne kości policzkowe, pełne usta i lśniące patrzałki. nie wierzę, i nie mogę się pogodzić z rzeczywistością.
|
|
 |
wystarczyło jedno spojrzenie, aby cykl nieprzespanych nocy powrócił.
|
|
 |
gdy nadchodzą wieczory takie jak ten, gdy wszyscy inni są szczęśliwi gdzieś, a Ty słuchając smutnej piosenki szukasz sensu życia.
|
|
 |
jeśli ktoś o Tobie plotkuje, próbuje oczerniać - nie ma Cie w nosie, interesuje się Twoją osobą i czuje zagrożenie. dlatego, kiedy usłyszysz o sobie nowinkę, ciesz się bo to znaczy ze chcą o Tobie rozmawiać. pragną celowo upokorzyć, bo Ci nie dorównują. / no chyba nie.
|
|
 |
czasem trzeba całego życia, by odnaleźć to, co najważniejsze. czasem dopiero na końcu drogi rozumiesz, że warto było iść.
|
|
 |
nie obiecuj mi wieczności, jeśli nie możesz obiecać mi jutra.
|
|
 |
i kiedyś jeszcze wyjdę pewnego wieczora, na zimną mroźną jezdnię, pełna goryczy i rozżalenia. zapalę ostatniego papierosa, wyrzucę paczkę na ziemię i powoli zaciągnę się dymem. dojdzie on do moich płuc, w tym momencie, uśmiechnę się pod nosem. wypuszczę go powoli, bez pośpiechu i cicho szepnę do siebie " nigdy Cie nie zapomnę, chodź tak dotkliwie ranisz idioto " wiedząc, że to tylko kolejny koszmar, z którego nie umiem uciec.
|
|
 |
czy znasz ten stan, gdy budzisz się rano i gdy tylko otwierasz oczy, chcesz zobaczyć kogoś kto jest Ci najbliższy na świecie, ale nie możesz? ja tak mam.
|
|
|
|