 |
|
Jestem jak księżyc. Mam swoje fazy.
|
|
 |
|
Idziesz przed siebie. Zaciskasz zęby z bólu, a oczy są pełne łez. W słuchawkach ten utwór. Wkraczasz w świat wspomnień, niespełnionych pragnień i nadziei na lepsze jutro. Niszczysz się nieświadomie. /mxd
|
|
 |
|
I zebrałam te moje poobijane kawałki serca, pozszywałam je w całość i ulokowałam na miejsce. Jeszcze trochę czasu minie, zanim ono zacznie bić. Trzeba je codziennie pielęgnować, dbać o nie, mówić mu, że wszystko będzie dobrze, trochę się pouśmiechać i wspierać przez cały czas. I ono będzie w końcu działać. Tylko daj mi czas... /mxd
|
|
 |
|
Był tam gdzieś, kilka tysięcy kilometrów ode mnie. Zbyt daleko by pokochać, zbyt blisko by zapomnieć. /mxd
|
|
 |
|
Wracasz do domu i opierasz się o zamknięte przed chwilą drzwi. Dotykasz dłonią swoich ust, uśmiechasz się, bo jeszcze czujesz ten smak. Zdejmujesz ubrania i gdzieś między tym wszystkim pojawia się ten wyjątkowy zapach, ten, który znasz tylko ty. Kładziesz się do łóżka i już wiesz, że czegoś ci brakuje, że w wielu miejsach twojego ciała jest teraz zbyt pusto. Kończysz rozmowę przez telefon, znów ten sam uśmiech i cisza, która uwiera i której być nie powinno. Jeszcze Go nie miałaś, a tak często zaczyna ci Go brakować. Znasz to? Jak nazwać ten stan? Co to za uczucie? [ yezoo ]
|
|
 |
|
Dramat jest wtedy kiedy kupujesz hula hop i okazuje się, że to Twój rozmiar.
|
|
 |
|
Mam wszystkiego dość! Idę rzucić się pod kołdrę!
|
|
 |
|
Małżeństwo jest zgodne kiedy żona panuje nad mężem a mąż nad sobą.
|
|
 |
|
- Nie chcę wyjść na chama ale przeleciałbym Cię.
- Nie chcę wyjść na dziwkę ale zgadzam się.
|
|
 |
|
Po jakimś czasie na mojej twarzy zaczął z rzadka gościć uśmiech. Zaczęłam jeść, rozmawiać z ludźmi. Nawet znowu dostrzegałam jakiś sens w swojej egzystencji. Przestałam chorobliwie sprawdzać jego profil na facebooku, nie czekałam całymi dniami na jakiegoś snapa od niego. Chyba powoli zdrowiałam. Nagle, zupełnie przez przypadek, gdzieś wśród postów kilkuset moich znajomych pojawił się jego status związku. Patrzyłam tępo w monitor, próbując dopasować do siebie wszystkie uczucia, szalejące gdzieś we mnie. I rozpłakałam się. Tak cholernie mocno. Jakby ktoś nagle rozdrapał mi wyjątkowo bolesną i głęboką ranę. Krztusząc się łzami, powoli osunęłam się na ziemię. Cały proces rekonwalescencji należało zacząć od początku, a mnie opuściły siły. /mxd
|
|
 |
|
Ubrana w zbyt duży t-shirt, krótkie spodenki, otulona bluzą, jeszcze pachnącą jego perfumami. Niepomalowana, z opuchniętymi oczami i brakiem chęci do życia. Stanęłam tak przed nim, gdy zapukał do drzwi. Nawet się nie skrzywił. Przeszedł przez próg, objął mnie, po czym odszedł, by już nigdy nie wrócić. /mxd
|
|
|
|