 |
|
gdzieś tam,
parę kroków jeszcze przede mną
jest słońce
ukryte w czyichś dłoniach...
|
|
 |
|
Życie jest trochę tak jak krzywa linia. Raz osiągasz dno, innym razem wspinasz się na wyżyny. Wzloty i upadki. Większe i mniejsze. Linia życia, zupełnie taka jak linia bijącego serca. Bo kiedy staje się zupełnie prosta i idealna człowiek umiera.
|
|
 |
|
smak i zapach wciąż znanych mi chwil,
tęsknota która rozrywa serce,
i jednoczesnie daje mi tyle siły,
bo niedługo znów wsiąde do pociągu
i wpatrzona w bezkresne niebo
oprę głowę na oknie pędzącego pojazdu....
|
|
 |
|
Jak każda nuta zagrana z osobna, miotam się gdzieś pomiędzy dżwiękami. I czuje jak tańczę na linie, nad przepaścią. Kocham ta adrenalinę. Zapach strachu który mi towarzyszy, kiedy idę, spoglądając w dół. Patrzę na dno bez końca i wiem, że ja tam nie spadnę. Bo jest ktoś, kto zawsze będzie mnie trzymał za rękę i krzyknie 'Nie skacz'. A ja uśmiechnę się błogo wiesz, ze nigdy bym nie skoczyła.
|
|
 |
|
i możecie ciagnąć za sznurki,
ja sie odcinam od waszego
domku dla lalek...
|
|
 |
|
- Myślisz że tak można?
- Jak?
- No zakochać się tak mocno, że z dwóch osób robi się jedna.
- Nie wiem, ale to chyba nie możliwe bo to by oznaczało, że jedna z tych osób siedzi w drugiej.
- Tak masz racje, to było głupie pytanie.
|
|
 |
|
'kto kocha, ten wierzy...
|
|
 |
|
Mój cały świat, to Ty i ja < 3
|
|
 |
|
Dlaczego palisz tak cholernie szybko? - zapytałem.
Popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się szeroko taki rozdziaw japy przy jej małej twarzy mógłby wyglądać przygłupiaście, gdyby nie kontrastowała z nim niezaprzeczalna elegancja brązu jej oczu. Uśmiechnęła się, rozradowana jak dzieciak w ranek Bożego Narodzenia i rzekła:
Wszyscy palicie dla przyjemności. Ja palę po to, aby umrzeć
|
|
 |
|
Słabi zwykle nie przebaczają, to przywilej silnych.
|
|
 |
|
„Może szczęście to kwestia bilansu plusów
światła zmieniającego się na zielone w chwili, gdy podchodzimy do przejścia i minusów - gryzącej metki przy kołnierzu- spotykających nas każdego dnia. I może na każdego przypada taka sama jego dawka. Może w istocie nie liczy się fakt, czy jest się sławną pięknością, czy też rozpaczliwie szarą myszką.
Może trzeba po prostu żyć. Nic więcej. "
|
|
 |
|
(...) każdy ma jakąś przeszłość, teraz takie czasy, że ludzie się późno spotykają, napsocić muszą, żeby do siebie dojść, proste drogi zarzucają, krętymi idą, ale lepiej późno niż wcale.
|
|
|
|