 |
|
wyszedł z domu. nie kłopotał sobie głowy z zamknięciem drzwi na klucz.
wszystko co miał najcenniejsze stracił kilka miesięcy temu.
kiedy trzymał ją za rękę w karetce... kiedy sekundy niczym wieczność dłużyły się niemiłosiernie.
kiedy lekarz oznajmił mu, że ona nie żyje. cała jego radość życia niczym balonik pofrunęła wraz z nią do nieba.
wsiadł do samochodu. I jak co wieczór przecina mokre od łez ulice. tęskni.
każdego dnia, kiedy musi wstać rano do pracy. każdej godziny, kiedy telefon milczy jak zaklęty, bez żadnej wiadomości od niej.
każdej minuty, kiedy brakuje żywych wspomnień jej wczorajszego uśmiechu.
każdej sekundy, kiedy jego myśli wypełnia ból po jej stracie. tak bardzo ją kochał...
|
|
 |
|
krzyczał na nią, ona stała nieruchomo, płacząc i spoglądając na ziemie,
bała sie czuła strach przed tym ze zostanie zupełnie sama,
po chwili coś w środku jej powiedziało ze nie moze być traktowana jak tania lalka z supermarketu porzucona w kąt,
podniosła wzrok, otarła łzy ręką i nie patrząc na to czy tusz został jej na dłoni ruszyła w jego strone,
powiedziała 'dość' uderzyła go prosto w twarz i z cholerną satysfakcją tego kim sie stała odeszła bez słowa
a głos chłopaka zniżył się niemal do szeptu, mówiąc głupio 'nie chciałem' .
|
|
 |
|
kłamstwo nie stanie się prawdą tylko dlatego, że wierzy w nie więcej osób.
|
|
 |
|
kocham te twoje przejarane, brązowe źrenice .
|
|
 |
|
a w dupie cie mam, ze tak subtelnie powiem.
|
|
 |
|
jeśli tak się zachowuje przyjaciel, to nie potrzebuję wrogów.
|
|
 |
|
nie martw się że spędzam czas z kolegami. jestem tylko twoja.
|
|
 |
|
dzień, w którym odszedłeś był idealnym dniem, by umrzeć.
|
|
 |
|
wszyscy uśmiechają się w tym samym języku. tylko uśmiech jest jednakowy na całym świecie. można się uśmiechnąć po angielsku, a będzie to znaczyło dokładnie to samo w tajlandii lub słowacji.
|
|
 |
|
Bóg stworzył kobietę i schrzanił mężczyznę.
|
|
 |
|
jak cie słucham to mam ochotę odrobić matme.
|
|
|
|