 |
|
Kolejny raz zwątpiłam i znowu zawiodłam. Przepraszam Cię najdroższy, że prawda bywa podła.
|
|
 |
|
Prawda i gorycz podają sobie dłonie, żywa nadzieja płonie, przecież to już jest koniec.
|
|
 |
|
Wciąż pamiętam pierwsze, nieśmiałe spojrzenie, które bezpamiętnie skradło me serce.
|
|
 |
|
- Dawid śpisz? - budzi mnie śpiąca obok koleżanka. - Nie. - spoglądam w jej duże, piwne oczy. - Co się stało? - dodaje po chwili milczenia. - Myślę o Sebastianie. - odwróciła swój wzrok, kiedy jej oczy zaczęły zachodzić łzami. - Tęsknie za nim. - powiedziała trochę ciszej. Przytuliłem ją do siebie, delikatnie ocierając spływające po jej policzkach łzy. - Będzie dobrze Mała. - powtórzyłem kolejny raz całując ją w czoło. - Chciałabym by wrócił chociaż na moment. Nie potrafię sobie tego poukładać. - kontynuowała. - Czasem mam wrażenie, że to jakiś zły sen, a kiedy się obudzę i spojrzę przez okno On będzie siedział razem z wami pod blokiem na ławce. - spojrzała znów w moje oczy. - Każdego ranka wstaje i nie widzę ani jego ani was na ławce. Stoi pusta, jest samotna. Chyba się wypala jak ja bez niego. - każde słowo mówiła coraz ciszej. | dearmad
|
|
 |
|
Jest noc, nie spoglądam na zegarek, która jest godzina. Po omacku szukam ciągle dzwoniącego telefonu. Widzę wyświetlające się jego imię na ekraniku. Rozłączam i kładę się dalej spać. Nie przestaje wydzwaniać, odbieram i znów słyszę jego załamany głos kiedy ledwo składa zdania. - Ona wróci jutro, a teraz już spij pojebie. - rzucam od niechęci i rozłączam telefon. Układam się znów do snu. Uświadamiam sobie, że On przecież nie zadzwonił, bo go już nie ma.. a moja chora wyobraźnia znów płata mi figle. Nie mogę znów spać.. znów wychodzę na cmentarz by z nim porozmawiać, by zrozumieć to wszystko co się teraz dzieje. - Stary.. znów to samo. Myślałem, że do mnie dzwonisz. Hah, paranoja wiem. - swoje słowa kieruje do jego zdjęcia na pomniku. Jestem sam - brak żywej duszy za cmentarnymi bramami, jedynie jakiś alkoholik wraca do domu śpiewając coś pod nosem. Nie chcę wracać do rzeczywistości bo Ona jest bez niego niczym. | dearmad
|
|
 |
|
Długowieczna czasoprzestrzeń.
|
|
 |
|
Pieprzona bezsilność miażdży psychiki i serca. Obezwładnia zmysły, niszczy nas cichy morderca.
|
|
 |
|
Wyimaginowany świat złudnych iluzji.
|
|
 |
|
Kocham Cię nadal, przecież to nie zdrada. Uczuć zagłada, brak mi sił, konam, padam.
|
|
|
|