 |
|
najgorsza jest świadomość, iż to moja wina. po raz kolejny to ja wszystko zniszczyłam, ja dmuchnęłam w budowlę z kart. przeze mnie Jego spojrzenie stało się puste, jedynie na razy prześwitując - za każdym razem bólem. posłał mi usilnie uśmiech szepcząc, że nic się nie stało, że wszystko jest dobrze, że to się ogarnie, z czasem. musnął mój policzek zapewniając po raz kolejny łapiącym się tonem, iż da radę. ostatni raz przytulając mnie do siebie, drżał na całym ciele. w tym harmidrze, zapomniał, nie zabrał serca.
|
|
 |
|
bezcenne 'pojebało Ją' podczas wfu, zmieszane z błagalnym wzrokiem kumpeli i tekstem zaraz potem: 'ej, zostaw Nam trochę', gdy trafiałam zagrywką dziewiątego już asa.
|
|
 |
|
nauczę się. dowiem się, co to są te cholerne parathormony czy tyroksyny. złapię jakąś wiedzę, bo po samym posiadaniu wyłącznie tej o bólu, jakoś niedosyt mam.
|
|
 |
|
moje uczucia były niczym rozlane mleko. wpływające między pojedyncze, nierówno ułożone płytki, gdzieś w korytarze fug. pałętały się - zagubione, nieme i niewidome.
|
|
 |
|
"To ten świat, na niego łatwo zrzucić winę. To ten świat, a nie my, jest skurwysynem. Kocham cię, przecież wiem, pamiętam. Może jednak spędzimy razem święta?" [Sokół]
|
|
 |
|
Wielu ludzi płacze wieczorami, intensywnie myśląc o tym co ich boli, co nie pozwala zasnąć. Płaczą bo myślą, że w ciemności nikt nie zobaczy ich łez.
|
|
 |
|
Brakuje mi tego, co miałam kiedyś na wyciągnięcie ręki.
|
|
 |
|
- Chcę cofnąć czas.
- Chciałabyś wymazać go ze swojego życia? Nigdy go nie poznać?
- Nie, oczywiście że nie. Chciałabym przeżyć to wszystko jeszcze raz, każde nasze spotkanie, chciałabym lepiej wykorzystać wspólnie spędzony czas.
|
|
 |
|
Czasem tylko zerkamy za siebie ukradkiem i to co Nas bardzo boli żyje w nas najbardziej.
|
|
 |
|
ich związek to jeden wielki żart, którego nie jestem w stanie zrozumieć
|
|
 |
|
nauczyłeś mnie kochać, zapomniałeś nauczyć jak przestać
|
|
 |
|
nie przywiązuj się - później mniej boli
|
|
|
|