 |
|
byłam mała,wiele razy upadałam na beton pod blokiem, krew lała mi się z kolan jak skurwysyn, ale mimo wszystko wstawałam i biegłam do piaskownicy, kilka lat później do powstania z upadku motywował mnie Eminem, kilka jego wersów w ciągu jednej nocy i następny dzień był od nowa, szczęśliwy z uśmiechem na twarzy. jeszcze nie tak dawno pomagała mi amfetamina, zaczęła z czasem wywoływać ten cholerny uśmiech i sztuczną radość, ale popadałam w uzależnienie, a do tego doprowadzić nie mogłam. dawno temu, jak przez mgłę pamiętam, że jeszcze między tymi wydarzeniami bywałeś i ty, pomagałeś mi ogarnąć to wszystko i dać cholerną nadzieje na lepsze jutro. a dziś? nic, kompletnie nie działa nic, nie docierają do mnie słowa rodziców, muzyka zaczęła mnie momentami irytować, na używki nie mam pieniędzy, a dla ciebie nie mam serca i wymagań. trudno, przyszło mi umierać w samotności, bezradności i za dużej koszulce.
|
|
 |
|
-jesteś mistrzem. - odezwał się nagle kumpel. spojrzała na niego pustym wzrokiem nie bardzo wiedząc co ma na myśli, on widząc, że ona nie rozumie powiedział: - jesteś mistrzem, przeżyłaś takie piekło, którym innym się nie śniło, umarłaś, żyłaś i znów.. - nagle urwał. -i znów umieram, no powiedz to, wiem, każdy już to widzi, wie to. wiesz? nie jest mi z tym źle, w końcu kiedyś umrę, szybciej od moich niektórych znajomych, ale tak odejdę. i wiesz? dobrze mi z tym.
|
|
 |
|
ale z moich snów to wypierdalaj, już wystarczy że w ciągu dnia mi mieszasz wszystko.
|
|
 |
|
z każdą sekundą jest nam bliżej do świąt! :D:D:D
|
|
 |
|
wybacz mi chwilową zawiechę, ale gdy patrzę w Twoje oczy to całkiem tracę świadomość. to twoja wina.
|
|
 |
|
ciężko jest być zajebistym. ale dobrze sobie z tym radzimy, prawda, bereszczaneczka ? :D
|
|
 |
|
wiesz, co trzyma mnie przy życiu? fakt, iż jutro rano wstanę, znów Cię zobaczę, usłyszę Twój głos, zobaczę jak się uśmiechasz, i jak zajebiście nie zwracasz na mnie uwagi.
|
|
|
|