 |
|
Chce przestać być pękniętym zwierciadłem Twoich marzeń, 'Kochać życie i nie być przez życie kochanym, Chcę zabliźnić na zawsze bolesne rany, To wszystko tak blisko i zarazem tak daleko'
|
|
 |
|
'Twoja miłość, jedyna bezinteresowna, Nie wiedziałam że anioły latają tak nisko, Bądź dziś dobrą myślą obok mnie, bardzo blisko.'
|
|
 |
|
'Nie pytasz dokąd idę, ale wiem, że idziesz ze mną, Tam jutro spotkamy się na chwilę, na pewno.'
|
|
 |
|
Co u mnie ? jak zwykle. coś się sypie. ktoś się kłóci, ktoś się czepia. ktoś przychodzi. ktoś odchodzi. ja zostaje.
|
|
 |
|
Szalało we mnie coś, domyślam się, że to serca bicie.
|
|
 |
|
Przychodzą i odchodzą . Rozkochają , pobawią się i odejdą.
|
|
 |
|
Nie skreślaj mnie ze spisu pilnych marzeń, nie skreślaj mnie na liście do zachwytu. Nie skreślaj mnie, podkreślaj mnie.
|
|
 |
|
Dlaczego kochamy najmocniej wtedy , gdy
miłość umiera ?
|
|
 |
|
Nie kilometry dzielą ludzi, lecz obojętność.
|
|
 |
|
''Potrafisz uzależnić, że przez Ciebie jestem ćpunem, szaleje w euforii przez Twój każdy pocałunek.''
|
|
 |
|
Tylko On potrafi pojechać ze mną na 5 bitych godzin do mojej siostry, iść ze mną na cmentarz i leżeć na łóżku wtulając się w siebie. Tylko On potrafi na przystanku powiedzieć nieoczekiwanie, że mnie kocha. Tylko przy Nim jestem sobą i właśnie za to ja Go kocham, że pokazał mi że jestem piękna bez makijażu w luźnej Jego bluzie i nieładzie na włosach. To On pokazał mi ile warta jest przyjaźń i że lepiej by miłość zaczynała się od przyjaźni niż na odwrót.
|
|
 |
|
Pamiętam czas gdy szpital stał się naszym domem, gdy pielęgniarki traktowały nas jak tubylców. Twoje ciemnie oczy z każdym dniem coraz bardziej pogłębiały się w swej rozpaczy. Nigdy nie wiedziałam co zrobić byś poczuła się odrobinę lepiej po tej okropnej chemii którą Cię faszerowano. Każdy Twój pocałunek smakował inaczej niż kiedyś, zawarte w nim były wszystkie słowa które chciałaś mi powiedzieć, choć nie miałaś siły. ' kocham Cię' zastąpiłaś ciepłym uśmiechem, a imię Filip, machnięciem dłonią gdy czegoś potrzebowałaś. Byłaś taka mała, bezbronna w tym wielkim szpitalnym łóżku, wśród aparatury która podtrzymywała Cię przy życiu. Czasem siedząc z Tobą miałem wrażenie, że w pewnym sensie jesteś już pogodzona ze swoim losem, gotowa na śmierć, co bolało mnie najbardziej bo mój zapas nadziei wyczerpał się dopiero w dniu, gdy lekarz wychodząc z sali szpitalnej wyszeptał 'przykro mi' a moje policzki pokrył się strumieniami łez\mr.filip
|
|
|
|