 |
|
ten beznadziejny stan spowodowany cholernym brakiem odwagi , by się do Ciebie uśmiechnąć , zmywa uśmiech z mojej twarzy i powoduje łzy pod powiekami.
|
|
 |
|
nie , nie wystarczało mu , że swoim istnieniem wbijał jej nóż prosto w serce. musiał jej jeszcze codziennie o sobie przypominać i upokarzać ją na każdym kroku.
|
|
 |
|
nigdy nie skoczę wystarczająco wysoko , aby Cię złapać. nigdy nie pobiegnę wystarczająco szybko , aby Cię dogonić. i nie krzyknę też wystarczająco głośno , abyś zdołał usłyszeć moje wołanie.
|
|
 |
|
w sumie tak też jest dobrze. schowana pod kołdrą , ogrzana przez kubek czekolady zmotywowałam się by napisać , że wcale nie traktuję tego wszystkiego tak lekko jak na początku. odważyłam się pomyśleć , że teraz jesteś dla mnie kim bardzo ważnym. i czuję się z tym nieswojo , choć całkiem sympatycznie.
|
|
 |
|
gdy tylko pomyślę o tym , że muszę się przyzwyczaić do ciszy w sercu przechodzą mnie dreszcze.
|
|
 |
|
wtulić się w ramiona Twe , kiedy dookoła chłód.
|
|
 |
|
każda z dziewczyn w swoim życiu pragnie zasmakować zakazanego owocu. jedna zakochuje się w chłopaku swojej przyjaciółki, druga w księdzu. trzecia zaś w żonatym mężczyźnie mającym gromadkę dzieci. jednak doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że nie możemy. że to jest niemoralne i nie właściwie. i chociaż to na jaką skalę naszym umysłem potrafi szargać miłość jest wręcz nie do opisania, musimy być powściągliwe. musimy zagryźć zęby i zapakować swoje uczucia w małe pudełko. następnie wystawić je wysoko na szafę, tak aby nasze serce nie było w stanie go ponownie dosięgnąć.
|
|
 |
|
a kiedy widzę Twoje dzikie opisy, wyznające miłość tej lafiryndzie mam ochotę rzucić się pod tramwaj w ramach rozpaczy. jeżeli mają one wywołać we mnie uczucie zazdrościo-podobne to Ci nie wyszło, misiu. jedyną krzywdę jaką mi zrobiłeś to to, iż zachlapałam sobie monitor kiedy ze śmiechu poplułam go zieloną herbatą, którą wówczas piłam.
|
|
 |
|
wychodzę , a Ty krzyczysz , że będziesz tęsknić. ale kiedy mówiłeś o ludziach znaczących dla ciebie najwięcej nie mówiłeś o mnie.
|
|
 |
|
nadal kurwa nie mam pojęcia kim naprawdę jesteś. nie mogę uwierzyć , że prawie opuściłam ekipę dla Ciebie. powinieneś wiedzieć , że byliśmy jak kumple od serca. tak to jest. czasem uczucie rośnie.
|
|
 |
|
przybiegł. namieszał mi w głowie tak jak miesza się chochlą pomidorówkę. później elokwentnie spierdolił, a ja teraz siedzę i upycham po kątach złe wspomnienia w międzyczasie zamiatając łzy pod dywan.
|
|
 |
|
siedziałam obok wanny, gdy brałeś kąpiel. zanurzyłeś całe swoje ciało w wannie wypełnionej pianą. klęczałam tuż obok niej, głaszcząc Cię po twarzy. - mała, wiesz że nie powinniśmy. jestem wandalem. a Ty jesteś dla mnie zdecydowanie za grzeczna. księżniczka potrzebuje księcia. nie złego chłopca, chodzącego w kapturze po ulicy. - powiedział. następnie wziął do dłoni strzykawkę i wstrzyknął sobie do żyły płyn o złocistym odcieniu. - heroina, maleńka. - powiedział z zagubionym już wzrokiem. - za grzeczna, mówisz? wzięłam do dłoni tą samą strzykawkę, którą upuścił na łazienkowy dywanik. naśladowałam każdy jego ruch. do żyły wpłynęły resztki mętnej cieczy zawartej w strzykawce. - ej! co Ty wyprawiasz? - spytał podnosząc się z wanny. - też potrafię być niegrzeczna. zobacz jak do siebie pasujemy. - powiedziałam, widząc przed oczami mroczki. popchnęłam go, wpadając razem z nim do wanny. zaczęliśmy się całować. - skrzywdzę Cię - wyszeptał między pocałunkami. - nie skrzywdzisz. - odpowiedziałam.
|
|
|
|