 |
|
powinnam być żołnierzem , który nigdy nie traci spokoju. i chociaż trzymam ciężar całego świata na swych ramionach , nigdy nie powinnam tego okazywać. moja załoga nie powinna o tym wiedzieć , nawet jeśli to oznacza podążanie krok po kroku w samotności. to nieważne.
|
|
 |
|
krok po kroku , serce przy sercu , lewa , prawa , lewa. wszyscy giniemy jak zabawkowe żołnierzyki. kawałek po kawałku , rozdzierani , nigdy nie wygrywamy , ale walka toczy się dla zabawkowych żołnierzyków.
|
|
 |
|
to dziwne patrzeć na własne marzenia , które właśnie spełniają się komuś innemu.
|
|
 |
|
lubię ten stan, kiedy cała roztrzęsiona trzymam w dłoni plastikowy kubek wypełniony po brzegi wódką. kiedy podchodzi do mnie obcy facet, a później wymieniamy się nawzajem śliną. nie lubię budzić się następnego ranka w pustym łóżku, kiedy on leży na podłodze, a głowa pęka mi w szwach. nie lubię, kiedy kucam na podłodze i odpalając papierosa czuję się jak zwykła, bezwartościowa szmata wypruta z jakichkolwiek emocji. właśnie wtedy dochodzi do mnie, że bliskość drugiej osoby przepełniona uczuciem jest dla mnie ważna niczym ta cholerna kawa każdego ranka. ta, która daje mi energię na każdy, nawet najpłytszy i najbardziej wyćwiczony uśmiech w ciągu dnia.
|
|
 |
|
naprawdę cieszę się , że widzę Ciebie znów , choć było tyle ciężkich chwil , tyle niepotrzebnych słów , tyle emocji złych , naprawdę mocnych słów i nieudanych prób przegranych. ciężkich prób. naprawdę cieszę się , że patrzę w Twoje oczy znów , że rozmawiamy dziś. dziękuję , że dziś przyszedłeś tu. bez Ciebie wszystko było dla mnie tak nieważne. kocham Cię naprawdę. ten świat jest jakiś pojebany dziś , nie sądzisz ? Ty jesteś tam , ja jestem tu. nie wiem co trzeba zrobić już i chciałabym dziś mieć pod nogami pewny grunt.
|
|
 |
|
nie możesz się pozbierać z podłogi, leżąc gdzieś między fotelem, a nogą od stołu. bierzesz do dłoni telefon i uświadamiasz sobie, że tak naprawdę żaden z numerów nie jest odpowiedni, aby pod niego zadzwonić w celu uzyskania pomocy. w powietrzu unosi się odór podmokniętych od taniego wina paneli, a Ty cicho łkasz, uświadamiając sobie, że codziennie mijasz miliardy ludzi, a tak naprawdę jesteś zupełnie samotna. żadna z nich nie podałaby Ci ręki, gdybyś przewróciła się o sznurówki swoich ulubionych trampek.tak naprawdę żadna z mijanych przez Ciebie osób nie oddycha z dedykacją dla Ciebie.
|
|
 |
|
kocham go ponad wszystko , nie chce go stracić , nie chce z nim zerwać , ale czuję , że dla niego to nie jest nic ważnego , że z czasem mu się znudzi , a ja nie dam sobie rady bez Niego.
|
|
 |
|
jeżeli moje ciało stanęłoby w płomieniach , przyglądałbyś się , jak dopalają się iskry. powiedziałeś , że mnie kochasz. jesteś kłamcą , bo Ty nigdy , nigdy przenigdy mnie nie kochałeś.
|
|
 |
|
nie żałuję , że Ci powiedziałam. żałuję , że nie zrozumiałeś i że nie jesteś zbyt dojrzały na szczerość'.
|
|
 |
|
siedziała na schodach szkolnego korytarza , ówcześnie wybiegając z klasy. zaciskając pięści starała się ustatkować swój oszalały rytm oddechu. płakała. zanosiła się płaczem z bezsilności. właśnie wtedy zadzwonił dzwonek. tabuny ludzi zaczęły przewijać się koło niej. każdy tylko spoglądał na nią obojętnie , nie pytając nawet czy potrzebuje chusteczki. właśnie wtedy zjawił się on. stanął przed nią , zarzucając na ramie swój plecak. - dlaczego Ty płaczesz? - zapyta ł, unosząc ironicznie jeden z kącików swoich ust. udając , że nie zna powodu jej łez. - przez Ciebie , bydlaku. zadowolony ? - wykrzyczała bez zastanowienia zagryzając z całej siły zęby. - nawet nie wiesz jak bardzo. - odpowiedział , puszczając do niej oczko. odwrócił się i odszedł pełen satysfakcji.
|
|
 |
|
i masz problem , że oddycham twoim tlenem. to złap go w słoik i przypierdol cenę.
|
|
|
|