 |
|
Kiedyś może zrozumiesz, jak trudno jest wstać i zacząć walczyć od nowa...
|
|
 |
|
Ostatnie cztery dni były okropne, piąty dość lżejszy, tak jakby nastąpił jakiś przełom, coś we mnie pękło, coś przeminęło, straciło na wartości, nie wiem, nie znam odpowiedzi, ale nadal mam pełno Jego w głowie, i czasami, jak kiedyś wariuję, próbuję się stąd urwać, zniknąć, pojechać do Niego, jednak podczas tej całej akcji z tymi odłamami miłości, które we mnie pozostały pojawia się rozsądek, który krzyczy, obraża mnie i cholera, znów czuję się winna i znów namawia mnie do milczenia, czekania, powtarza - jeżeli Mu zależy to znajdzie odpowiedni moment, nie płacz. / nieracjonalnie
|
|
 |
|
Nie pamiętam już, kiedy nie tęskniłam. / nieracjonalnie
|
|
 |
|
Wieczorami, rok wstecz, ogrzewałam się w Jego ramionach. / nieracjonalnie
|
|
 |
|
Nie czyń priorytetu z kogoś, kto ma Cię tylko za opcję...
|
|
 |
|
Więc nie pisz i nie dzwoń. Już nie rośnie tętno. I wszystko mi jedno. Ty to, tylko przeszłość.
|
|
 |
|
Kiedy mężczyzna milknie, kobieta myśli o najgorszym.
|
|
 |
|
Wiesz, mówiłam prawdę , nie raz była bolesna.
Przez tą moją szczerość wiele osób mnie skreśla.
|
|
 |
|
Żałuję, że nie potrafię Ci wygarnąć jakim chujem jesteś.
|
|
 |
|
Płacz marny człowieku, witam w XXI wieku.
Tu nie otrzymasz pocieszenia, tu z Tobą równa się ziemia.
Nie tylko Ty pragniesz śmierci, cierpiący zawsze uśmiechnięci.
Nie patrz na mnie jak na chorą psychicznie, jestem chora, faktycznie.
Lecz to nie powód, żeby mnie poniżać, wkrótce tacy jak ja zaczną Ci ubliżać…
|
|
 |
|
Odkąd odszedłeś nic nie jest jak dawniej, moje życie to jeden wielki burdel, nie potrafię żyć tak jak dawniej, gdy wspomnienia uderzają we mnie dwa razy mocniej, i powraca dwu-mocniejszy ból...
|
|
|
|