 |
|
ten błahy triumf, że to właśnie mnie wybrał. właśnie mnie pomimo tego, że mógł mieć każdą inną. to moją osobę wyznaczył do codziennego przynoszenia śniadania prosto do łóżka z niechlujnie włożonymi stokrotkami do mojej ulubionej filiżanki. na tej samej tacy, co rano pedantycznie wykładał serce z płatków róż. to nic, że musiałam jeść je w samotności, bo zawsze spieszyło mu się do pracy. najważniejsze, było to, że życzył mi smacznego i czule całując w czoło, kazał być dzielną, na czas kiedy nie będzie go obok.
|
|
 |
|
Płatki śniegu spadały na moje ramiona,a moje czarne włosy z czarnego przeobraziły sie na białe.Mimo, ze miałam kaptur,nie miałam siły, by go włożyć..Było mi zimno od stóp do głowy,jednak szłam twardo po skrzeczącym śniegu..Nie czułam nic prócz mrozu,który nieźle dawał się we znaki i tego ogromnego bólu gdzieś wewnątrz mnie..Miałam multum uczuć w sobie:złość,nienawiść,żal i miłość do osoby,który zostawił mnie dla innej..Nie czułam łez,które spływały mi po policzku.. Nie chce takiej zimy..Nie chce takiej wiosny,ani lata..Nie chce przez niego juz więcej płakać,nie chce więcej o nim pamiętać..Chcę zapomnieć..Chcę zacząć żyć od nowa..Chcę być szczęśliwa..Czy aż tak dużo wymagam.. Dzis wieczór andrzejkowy..Czy spełnią się moje wróżby? Czy spełnią sie moje marzenia? Tylko pamiętaj..Ty jesteś moim marzeniem..
|
|
 |
|
najtrudniej jest być piękną dla samej siebie. oszukać się, że jest się szczęśliwą, a ten pulsujący punkt w skroniach, wcale nie oznacza niepokoju, spowodowanego strachem. najtrudniej, jest wstać rano z łóżka i spojrzeć Ci w oczy, wiedząc, że znowu zrobisz mi awanturę o to, że zapomniałam uśmiechu. najtrudniej jest zaakceptować to, że kawa stygnie. czekolada tuczy, papierosy uzależniają, a mężczyźni, odchodzą.
|
|
 |
|
stojąc przed nim niemal naga, czuła się nie tylko obdarta z ubrań, ale i z uczuć. w kominku, palił się ogień, a oni stali na przeciwko siebie. podszedł do niej, delikatnie osuwając jej ramiączko, zaczął całować ją po szyi. zagryzała wargi, delikatnie odchylając głowę. w jego oczach mieniły się iskry, odbijające się z kominka. 'nie mogę' - wyszeptała. 'nie potrafię'. - ale coś nie tak? - spytał zdziwiony, nie przestając jej całować. - nie kocham Cię. - odpowiedziała, zaciskając powieki w obawie, przed wybuchnięciem spazmatycznym płaczem. - to nie ma żadnego znaczenia. - powiedział, rozpinając ostatni element jej garderoby. odepchnęła go gwałtownie. - jeżeli to co do Ciebie czuje, nie ma dla Ciebie znaczenia, fakt, że dzisiaj sam będziesz musiał się zadowolić, też nie powinien go mieć. - odpowiedziała z goryczą w głosie. zebrała rozrzucone po podłodze ubrania i wyszła, wysyłając mu gardzące spojrzenie. pozostawiła go z jej subtelnym zapachem na Jego męskich dłoniach.
|
|
 |
|
przejdźmy się razem na drugą stronę lustra i mówiąc sobie nawzajem, jacy jesteśmy wspaniali, urządźmy festiwal hipokryzji.
|
|
 |
|
spotykasz osobę, której nie widziałeś nie zliczoną ilość lat. na początku, przyglądasz jej się ukradkiem, albowiem 'wygląda znajomo'. nieśmiało się witasz, z nadzieją, że to TA, osoba. że nie wyjdziesz na desperata. odzywa się. Twoje bębenki wariują. poznają dawno nie słyszany głos. brzmi znajomo, a jednak tak obco. to zadziwiające jak niegdyś bliskie naszemu sercu osoby, są w stanie się od nas oddalić. potrafią zabrać cząsteczkę naszego serca bezpowrotnie. a gdy z powrotem ją dostajemy, nasze serce je odrzuca, uznając za nie pasujący już element układanki.
|
|
 |
|
Minęliśmy się na szkolnym korytarzu nie znając sie jeszcze w ogóle..Już wtedy połączy nas spojrzenia i delikatne uśmiechy.. Nie wiedzieliśmy o sobie nic..Ani jak się nazywamy,ani czy kogoś mamy.. Ale jak się później okazało na spojrzeniach i uśmiechach się nie skończyło..Dopiero się zaczęło..Wspólne rozmowy,spacery, pocałunki..Nie widzieliśmy nic poza sobą.. a z każdą chwilą wiedzieliśmy o sobie coraz to więcej.. Dziś uśmiechów juz nie ma.. są jedynie ukradkowe spojrzenia i wspomnienia..I ten sen, który nie może mi dać spokoju..Którego obraz widzę za każdym razem ,gdy zamknę oczy.. Który boli nie mniej niż rzeczywistość,w której żyję..
|
|
 |
|
Twoja ciepła dłoń, wpleciona w kosmyki moich włosów o poranku i szelest Twoich kruczo czarnych rzęs na poduszce, są najpiękniejszą pobudką we wszechświecie.
|
|
 |
|
trzymając kubek gorącej herbaty między kolanami dochodzę do wniosku, że nie chcę miłości. nie potrzebuję tych wszystkich uniesień, fajerwerków czy rzucania się pod tramwaj, w ramach ukazania aktu własnej rozpaczy.
|
|
|
|